O tym, że zwycięstwo może przyjść, przede wszystkim wtedy, gdy Polacy zwrócą się do Pana Boga za wstawiennictwem św. Andrzeja Boboli, nasi przodkowie przekonali się w 1920 roku.
Cała Polska, a przede wszystkim cała Warszawa, modliła się o cud. Kościoły były otwarte, a w nich rano i wieczorem mrowie ludzi. 15 sierpnia 1920 roku w dziewiątym dniu nowenny ogłoszonej przez prymasa Aleksandra Kakowskiego, za wstawiennictwem św. Andrzeja Boboli i z jego relikwiami oraz za wstawiennictwem bł. Władysława z Goleniowa, przyszło wspaniałe zwycięstwo nad bolszewikami i pomoc niebios z Matką Bożą Łaskawą.
Patron Polski nadany nam przez Pana Boga nie zawiódł w 1920 roku, a i tuż przed wybuchem II wojny światowej ostrzegał nas przed zagrożeniem ze strony Niemiec i Związku Sowieckiego. W 1938 roku objawił się polskiej mistyczce Stefani Fulli Horak ze Lwowa, wypowiadając znamienne słowa. Oto fragment z książki „Święta Pani” autorstwa Fulli Horak, której pierwsze wydanie ukazało się w Polsce w 1939 roku:
«Św. Andrzej Bobola zjawił mi się pierwszy raz 3 maja 1938 roku”. „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus” – powiedział.
Spytałam go, czy będzie Patronem Polski?
„Już nim jestem, gdyż nadchodzą znowu czasy ciężkie i trudne. Będę wam pomagał. Gdy Polska będzie w niebezpieczeństwie, ukażę się ogromnym tłumom ludzi. Grozi jej obecnie dwóch wrogów”.
Których?- zapytałam.
„Nie wolno mi tego powiedzieć. Powiem, gdyby było trzeba i gdy mi Bóg pozwoli. Ludzie nie dość gorąco i nie tak jak trzeba zwracają się do mnie. Mogę być bardzo pomocny w zażegnywaniu wielkich katastrof. Mogę nieść ulgę w cierpieniu”».
Pomimo faktu, że treść książki i powyższej przepowiedni przed wybuchem II wojny światowej znały najważniejsze osoby w II Rzeczypospolitej (pierwsze wydanie „Świętej Pani” sfinansował Edward Rydz-Śmigły), to niestety tym razem nie została podjęta ogólnonarodowa modlitwa, nie ogłoszono też nowenny w intencji ratunku dla Polski. Nasze elity bardziej wierzyły w międzynarodowe sojusze z Francją i Anglią oraz w siłę polskiej armii.
Wiara ta, jak wiemy, okazała się płonna. Sojusznicy jak zwykle nas zdradzili, a bohaterski żołnierz polski nie mógł przeciwstawić się dwóm wrogom. A przecież św. Andrzej Bobola jasno powiedział:
„Mogę być bardzo pomocny w zażegnywaniu wielkich katastrof”.
I w dniu dzisiejszym św. Andrzej Bobola, ponownie przychodzi do Polaków i kilkakrotnie objawił się księdzu Niżnikowi ze Strachociny (polecamy konferencje z ks.Niżnikiem na kanale YouTube). Św. Andrzej Bobola samym przyjściem ostrzega nasz Naród. Wszak już w 1938 roku powiedział:
,,Ludzie nie dość gorąco i nie tak jak trzeba zwracają się do mnie”.
Czy i w dniu dzisiejszym bardziej będziemy polegać na zwodniczych sojuszach niż na Panu Bogu?”
Jarosław Mańka




















