Życie człowieka potrafi zaskakiwać i napisać niesamowitą historię. Przedstawiamy życie Anety Ciężarek.
Aneto, zanim przejdziemy do Twojej historii, opowiedz nam, jak wyglądało Twoje dzieciństwo?
Pochodzę z wielodzietnej rodziny. Urodziłam się 12 lipca, a 5 sierpnia zostałam ochrzczona w Liturgiczne wspomnienie Matki Bożej Śnieżnej. Dorastałam w normalnej rodzinie. Gdy miałam 6 lat, mama urodziła brata, rok później siostrę. Dodatkowo, później w wieku 36 lat pojawiły się na świecie moje siostry, bliźniaczki.
Słyszałem, że podczas tej ostatniej ciąży nie obyło się bez komplikacji.
Moja mama jest dla mnie bohaterką. Kiedy była w ciąży, w pierwszym trzysemestrze przechodziła różyczkę. Lekarz zasugerował jej aborcję. Tłumaczył to tym, że dziecko prawdopodobnie urodzi się chore.
Jak zareagowała mama?
Podziękowała lekarzowi i wychodząc od niego powiedziała, niech się dzieje wola Boża. Wolą Bożą było, żeby te dzieci żyły.
Właśnie, Twoja mama podobno do końca nie widziała, że jest w ciąży bliźniaczej.
Kiedy urodziła dziewczynkę, 5 minut później pojawiła się na świecie kolejna. Zatem gdyby podjęłaby się aborcji, zamordowałaby dwójkę dzieci. Konsekwencją tego byłoby to, że moje zdrowe siostry nie miały by obecnie po trzech synów. Tymczasem siostry pomimo zapewnień lekarza urodziły się zdrowe.
To jest mocny przekaz. Tym bardziej, że mamy dzisiaj do czynienia niestety nie z cywilizacją miłości, a śmierci, która jest usprawiedliwiana. Dodam śmierci niewinnych małych istot, które nie mają szansy do obrony. Bo chcemy ich tego pozbawić.
Tak. Przy okazji łamiąc Dekalog i piąte przykazanie: ,,Nie zabijaj”.
Od samego początku towarzyszyła Tobie Matka Boża. Urodziłaś się w święto Matki Bożej Śnieżnej.
Tak. Gdy miałam Komunię Świętą, mój ojciec chrzestny podarował mi piękną figurkę Matki Bożej Fatimskiej. Znajduje się ona do dzisiaj u moich rodziców. Modli się przy niej cała moja rodzina. Nie dawno odkryłam, jak Maryja zaczęła układać puzzle w moim życiu. Kiedy w 1973 roku moja nieżyjąca obecnie babcia Helena Zblewska zamówiła w intencji mojej mamy Krystyny i mojej Msze Świętą na Jasnej Górze i posłała tam swoje intencje, dotyczyły one szczęśliwego rozwiązania oraz zdrowia dla matki i dziecka. Msza Święta została odprawiona w maju 1973 r. Babcia zawsze zamawiała Msze Święte za swoje dzieci i wnuki.

Masz jakieś wspomnienia z dzieciństwa?
Pamiętam jako dziecko wizerunek Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Obraz ten znajduje się w mojej rodzinie. Mój ojciec chrzestny jest organistą. Gdy byłam małą dziewczynką, przyjeżdżał z filmem o Fatimie. Miałam wtedy może 4-5 lat. Wówczas przychodziła cała rodzina i oglądaliśmy ten film przez projektor na ścianie. Pamiętam w nim scenę, jak Maryja pokazuje dzieciom wizję piekła. Zapamiętałam spadające dusze do piekła, wyjące i ryczące o pomoc.
Pomimo tego odeszłaś od Boga.
Odeszłam od Boga i nie praktykowałam, ale miałam jedną myśl, która towarzyszyła mi przez całe życie, bo pamiętałam scenę z filmu o Fatimie, a wizję piekła. Modliłam się wówczas tymi słowami: ,,Panie Boże, wiem że źle żyję i jak umrę niespodziewanie trafię do piekła”.
Jak wyglądało wtedy Twoje życie?
Jako nastolatka nie chodziłam do kościoła. Zamiast tego tylko bawiłam się i żyłam daleko od Pana Boga.
W końcu wylądowałaś w Norwegii.
Będąc już dorosłą osobą wyjechałam do Norwegii, ponieważ w Polsce poznałam Norwega, z którym się związałam. Byłam w tej relacji 8 lat, zanim skończyła się. W ten sposób żyłam w ogóle ponad 15 lat.
Jak wyglądało tam Twoje życie? Czy kwestia materialna mogła mieć wpływ na Twoją wiarę?
Jak wyjechałam za granicę doświadczyłam dobrobytu. Były wysokie zarobki, podróże. Dużo imprezowałam. Mogłam sobie na to pozwolić, ponieważ miałam pieniądze. Czegoś mi jednak zaczęło brakować.
Co masz na myśli?
W Norwegii zaczęła mi doskwierać pustka. Co prawda miałam piękny dom, ale cierpiałam, bo duchowo nie mogłam się odnaleźć.
Co wtedy zaczęłaś robić?
Zaczęłam szukać i czytać Pismo Święte. Ziarno trafiło na podatny grunt i zaczęło kiełkować. Maryja zmieniła moje życie od podstaw. Nawróciłam się i zerwałam dotychczasowy związek a zarazem z dotychczasowe życie. Dzięki temu zaczęłam przystępować do sakramentów. Matka Boża zmieniła mnie jako kobietę. Wyrzuciłam wszystkie spodnie. Kiedyś byłam tzw. ,,babochłopem”. Musiałam nauczyć się poruszać i zachowywać jak kobieta. Maryja zmieniła mnie całkowicie o 180 stopni. Żeby Ją godnie reprezentować, musiałam zerwać nie tylko z grzechem, ale zmienić wizerunek zewnętrzny. Uważam, że kobiety powinny być kobietami, a mężczyźni mężczyznami. Tak jak Pan Bóg nas stworzył. Matka Boża ma być dla nas wzorem. Mamy brać z Niej przykład pod każdym względem. Jeżeli kobiety rządzą, a mężczyźni są zniewieściali to idzie to w złą stronę.

Z Norwegii wracasz do Polski. Jak do tego doszło?
Będąc w Norwegii poznałam w polskiej parafii katolików. Zakończyłam wspomniany 8-letni związek. Przeżyłam nawrócenie. Przystąpiłam do Spowiedzi Generalnej. Będąc w Norwegii modliłam się i prosiłam Boga o powrót do Polski, prosząc o taką pracę, która umożliwi mi służbę Bogu i Ojczyźnie. Musiałam przekwalifikować się, żeby móc pracować zdalnie. Założyłam własną działalność gospodarczą. Do Warszawy przyjeżdżałam raz na jakiś czas. Wynikało to z mojej misji.
Przed powrotem do Polski często spędzałaś w Ojczyźnie wakacje.
Przyjeżdżałam na urlop i na wakacje. Podczas jednej z moich wizyt znalazłam Akademię Obrońców Życia. Wtedy po raz pierwszy na poważnie zobaczyłam, że aborcja jest tak naprawdę morderstwem. Że to nic innego jak mordowanie dzieci. Dzięki tej akademii i ludziom w Krakowie, poznałam duchową adopcję dziecka poczętego. Zorganizowałam też duchową adopcję w Stavanger (tam mieszkała Aneta – przyp. red) oraz poznałam przez internet ks. Tomasza Kancelarczyka ze Szczecina z Bractwa Małych Stópek, który również przyjechał do Norwegii, aby głosić rekolekcje o obronie życia.
Jednocześnie działałaś przy kościele katolickim w Norwegii.
Tak. Do czasu powrotu na stałe do Polski w kwietniu 2018 roku. Zanim do tego doszło, będąc w Krakowie poznałam reżysera i dziennikarza Jarka Mańkę. Podczas jednego z naszych spotkań powiedział: ,,Muszę Cię zabrać do Warszawy, tam jest jedna pani, która pisze książki o Matce Bożej”. Miał na myśli Panią Ewę Starożyńską, autorki książki ,,Matka Boża Łaskawa a Cud nad Wisłą”.
Spotkałaś się z Panią Ewą?
Tak i podczas tego spotkania, które miało miejsce w 2014 roku Pani Ewa opowiedziała wszystko o Matce Bożej Łaskawej, Patronce Warszawy oraz Strażniczki Polski. Powiedziała również z bólem, że zanika kult Matki Bożej Łaskawej oraz że nikt w Warszawie jego nie szerzy.
Przykre to jest.
Warszawianie zapomnieli o swojej Patronce. Bardzo mnie to zabolało.
Wspomnieliśmy o aborcji. Tymczasem Matka Boża Łaskawa jest również brzemienna.
Strażniczka Polski, główna patronka miasta Warszawy jest brzemienna. Matka Boża Łaskawa będąc w stanie błogosławionym, nosi w swoim łonie Jezusa. To bardzo ważny obraz w obliczu dzisiejszej walki z płodem i aborcją. To symbol, jakim powinna podążać Matka. I w tym stanie wychodzi do narodu polskiego, aby też o tym mówić, niosąc w swoim łonie Syna Bożego. Tymczasem ludzie nie chcą się opamiętać i dokonują aborcji. Zaś w herbie stolicy jest rozwiązła, demoniczna syrenka, która otrzymała nawet Virtuti Militari.

Dzięki Pani Ewie poznałaś Matkę Bożą Łaskawą.
Poznałam historię Matki Bożej Łaskawej. Inspiracją były też objawienia Wandy Malczewskiej: w jednym z nich (II poł. XIX w.) Matka Boża zapowiedziała Cud nad Wisłą i to, że jej młoda armia pokona dawnego zaborcę. Ale jest też inne objawienie – Jezusa Chrystusa, w którym powiedział Malczewskiej o zagrożeniach dla Polski, jakie mają nastąpić już po odzyskaniu niepodległości. Myślę, że trzeba je dokładnie przytoczyć:
„Zbliżają się czasy przewrotne. Ojczyzna wasza będzie wolna od ucisku wrogów zewnętrznych, ale ją opanują wrogowie wewnętrzni. Przede wszystkim starać się będą wziąć w swoje ręce młodzież szkolną. Dowodzić będą, że religia w szkołach niepotrzebna, że można zastąpić ją innymi naukami. Spowiedź i inne praktyki religijne, kontrola Kościoła nad szkołami zbyteczna, bo ścieśnia samodzielność myślenia ucznia. (…) Jeżeli naród uwierzy temu i pozbędzie się wiary, straci przywróconą Ojczyznę. Niechże ojcowie i matki zwracają uwagę na szkoły. Niech protestują przeciwko usuwaniu wizerunków religijnych ze szkół i przeciwko nauczycielom dążącym do zaprowadzenia szkoły bezwyznaniowej. Nauka bez wiary nie zrodzi Świętych ani bohaterów narodowych. Zrodzi szkodników. Módl się o dobrą chrześcijańską szkołę”.
Swoją drogą zachęcam do zapoznania się z objawieniami Wandy Malczewskiej – to cieniutka książeczka, a otwiera oczy na naszą przyszłość. Potrzebna jest modlitwa i pokuta. A tak zwyczajnie, po ludzku: chyba lepiej jest poświęcić czas na modlitwę i pokutę, niż ginąć w ogniu wojny? Niech każdy sam wyciągnie wnioski.

Po spotkaniu z Ewą miałaś poczucie misji.
Wiedziałam, że nie mogę tej sprawy zostawić i muszę zrobić wszystko, aby pomóc w tym, by Matka Boża była bardziej czczona i kochana. Zaprzyjaźniłam się z Panią Ewą i zamówiłam jej książki z autografem na moje nazwisko.
Z Twoim nazwiskiem wiąże się pewna historia.
Tak. Jak dowiedziała się o moim nazwisku, to od razu spytała się o nie, po czym zrobiła się blada i aż usiadła. Powtórzyłam: ,,Aneta Ciężarek”. Okazało się, że mama Pani Ewy, gdy była jeszcze panną miała na nazwisko Ciężarek i była rodowitą warszawianką. A nie jest to popularne nazwisko w Warszawie. Okazało się również, że dziadek Pani Ewy zginął prawdopodobnie w czasie wojny w 1920 roku i niestety nie został do dzisiaj odnaleziony.
Bardzo mi przykro, ale nie ma w tym wszystkim przypadku.
Matka Boża miała taki plan, że posłużyła się nazwiskiem, co było ewidentnym znakiem, że musimy podjąć współpracę.
Jak ona wyglądała?
Zostałam menadżerem Pani Ewy i organizowałam w całej Polsce konferencje dotyczące Cudu nad Wisłą. Robiłam to przez 9 lat. Później Pani Ewa ze względu na wiek zrezygnowała (było to 1,5 roku temu – przyp. red). Wielu ludzi w Polsce nie zna historii swojego Narodu. A Cud nad Wisłą nie jest legendą, ale faktem.
Od roku 2018, czyli od momentu Twojego powrotu do Polski dużo się dzieje.
Tak. Wówczas w tym samym roku, kiedy wróciłam do Polski prof. Tadeusz Kulik, obecnie Prezes Akcji Katolickiej Warszawskiej nawiązał ze mną kontakt i utworzyliśmy Stołeczny Komitet do Spraw Krzewienia Kultu Matki Bożej Łaskawej. Zbliżała się rocznica 100 – lecia Cudu nad Wisłą, co miało miejsce w 1920 roku. Prof. Kulik miał takie pragnienie, aby zrobić coś i podziękować Matce Bożej za to, że nas uratowała. Dodam przy okazji, że nikt tego przez 100 lat nie uczynił, ani ludzie świeccy ani hierarchia kościelna. Gdy w 2018 roku przyjechałam do Polski, poszliśmy na umówioną wizytę u księdza biskupa Romualda Kamińskiego, aby prosić go o dziękczynienie, aby powstał pomnik upamiętniający tą bitwę i Cud nad Wisłą.

Jaka była reakcja biskupa?
Ksiądz biskup ani chwili nie zastanawiał się i zrobił wszystko co mógł. Dzięki temu w 2020 roku powstało wotum dziękczynne. W tym samym roku ze względu restrykcje nie odbyły się żadne duże uroczystości w Polsce. Jedyne tego typu na kilka tysięcy osób miały miejsce w Radzyminie przy Sanktuarium św. Jana Pawła II przy trasie S8. Została tam poświęcona przez biskupa Kamińskiego figura Maryi.
Słyszałem, że ze spotkaniem z biskupem związana jest pewna historia.
Kiedy mieliśmy spotkanie z biskupem i szukaliśmy miejsca, to wypowiedział nieświadomie proroctwo, że taka figura powstanie przy Sanktuarium św. Jana Pawła II w Radzyminie, przy trasie S8.
Jest to wyjątkowa figura.
Matka Boża ze strzałami w dłoniach, które trzyma zwrócona jest twarzą na Wschód i broni naszej Ojczyzny od Wschodu. W 2018 roku nikt z nas nie miał pojęcia, że nadejdzie wojna od Wschodu. Moim zdaniem Bogu należy dziękować, że te uroczystości odbyły się, bo dzięki temu nasza Ojczyzna jest chroniona od Wschodu. Biskup Romuald Kamiński jest pierwszym w historii polskim biskupem, który podziękował za Cud nad Wisłą. Uczynił to jako ordynariusz diecezji warszawsko-praskiej, tam gdzie miała miejsce ta bitwa.
Wracając do roku 2018, był on niesamowity.
To w tym roku, w kwietniu wyruszył ulicami Warszawy Męski Różaniec, który zorganizował Artur Wolski. W pierwszą sobotę miesiąca zbierają się mężczyźni na Krakowskim Przedmieściu przy Sanktuarium Matki Bożej Łaskawej i Archikatedrze św. Jana. Po raz pierwszy kopia, która peregrynuje w całym narodzie wyszła na ulice Warszawy. Wówczas nie miałam pojęcia, że taka kopia istnieje, ale Maryja wiedziała i miała plan.
Co masz na myśli?
Wiedziała, że w 2020 roku zmieni się cały świat. Do tego czasu od 2018 do 2020 roku raz w miesiącu wychodziła z Męskim Różańcem na Krakowskie Przedmieście. Gdy nie można było tego robić, kopia tego obrazu była przez dwa miesiące w kaplicy biskupiej u ks. biskupa Romualda. Tam też przez 2 miesiące modliliśmy się przed Jej wizerunkiem o ustanie pandemii. W czerwcu 2020 roku męski różaniec wraz ze wszystkimi wspólnotami męskimi (Wojownicy Maryi, Żołnierze Chrystusa oraz Rycerze św. Jana Pawła II) zgłosili się do biskupa Kamińskiego prosząc o zgodę na peregrynację po parafiach diecezji warszawsko-praskiej. Przy okazji warto przypomnieć, że znacznie wcześniej. bo 7 października 1973 roku bł. kardynał Stefan Wyszyński koronował ten wizerunek koronami papieskimi.
W jakiej intencji jest peregrynacja?
Modlimy się o odnowę moralną Polaków. O to, by Polacy się obudzili. O kolejny Cud nad Wisłą. Ludzie lekceważą objawienie Wandy Malczewskiej, w którym jest mowa o tym, że jeżeli pozbędziemy się wiary, to utracimy przywróconą Ojczyznę. Jaśniej się nie da, a nikt specjalnie się tym nie przejmuje.

Matka Boża Łaskawa zaczęła podróżować po kościołach.
Pierwszą parafią, która nawiedziła kopia Cudownego Wizerunku była Parafia Matki Bożej Różańcowej na Bródnie. Było to w czerwcu 2020 roku. Przez 3 miesiące wspomniane męskie wspólnoty organizowały peregrynacje, aż do września 2020 roku, w rocznicę 100-lecia Cudu nad Wisłą. Zaś od września 2020 dalszej peregrynacji podjął się Społeczny Komitet Krzewienia Kultu Matki Bożej Łaskawej, którego przewodniczącym jest profesor Tadeusz Kulik. Rozpoczęła się pielgrzymka obrazu Matki Bożej z połamanymi strzałami w parafiach – najpierw na Mazowszu, a potem w całej Polsce. Złożyłam przyrzeczenie Matce Bożej, przechodząc obok katedry Wojska Polskiego w Warszawie (tam było pierwotne miejsce, gdzie znajdował się wizerunek Matki Bożej Łaskawej – przyp. red). Tam też była Intronizowana, a potem została przeniesiona na ulicę Świętojańską. Przyrzeczenie dotyczyło tego, że jeżeli Matka Boża da mi pomoc, środki, samochód, siłę, to podejmę się dalszej peregrynacji. Nie mam prawa jazdy. Stało się jednak tak, że sprawy nabrały tempa. Peregrynacja trwa, dzwoniłam do parafii, było błogosławieństwo biskupów. Proboszczowie wyrażali zgodę na przyjęcie Matki Bożej. Później trafił się darczyńca, który zakupił busa.
Ten bus stał się jakby jeżdżącą kaplicą.
Matka Boża miała swoją kaplicę i ten bus kaplica został oficjalnie poświęcony przez biskupa polowego Wojska Polskiego Wiesława Lechowicza podczas peregrynacji w Katedrze Polowej Wojska Polskiego 26 sierpnia w Święto Matki Bożej Częstochowskiej.
Peregrynacja na terenie archidiecezji warszawskiej trwała od 2020 do 2021 roku. W czerwcu 2021 roku po raz pierwszy cudowny wizerunek Matki Bożej Łaskawej wyruszył do Narodu Polskiego, opuszczając tym samym Mazowsze.
Pierwszą parafią, która przyjęła Matkę Bożą Łaskawą była 1 Parafia Wojskowa Pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Czarnem koło Szczecinka. Miało to miejsce w czerwcu 2021 roku. Do dnia dzisiejszego Strażniczka Polski nawiedziła 28 diecezji i około 300 miejsc parafii oraz kaplic w całej Polsce. Wiele milionów Polaków modliło się przed Jej cudownym wizerunkiem. Prosili oni, aby okryła swoim płaszczem naszą Ojczyznę i łamała strzały gniewu Bożego. Prosili tą, która pogromiła niejedną czarną zarazę w naszej ojczyźnie i która w 1920 roku pogoniła czerwoną zarazę, armię Antychrysta. To był pierwszy tytuł Strażniczka Polski, jaki oficjalnie otrzymała Maryja w Narodzie Polskim, a dopiero później została oficjalnie obrana Królową Polski.

Jak przebiega ceremonia przyjęcia obrazu Matki Bożej Łaskawej w parafii? Jaka była reakcja wiernych?
Tydzień przed moją wizytą w danej parafii zostaje ogłoszona peregrynacja. Czasem organizowane są rekolekcje. Obraz Matki Bożej Łaskawej wnoszą mężczyźni i odbywa się uroczyste powitanie. Zawsze biją dzwony, księża podchodzą i wprowadzają obraz do środka. Codziennie przychodzą tłumy wiernych. Do tego organizowane są czuwania, często jest wystawiony na noc Najświętszy Sakrament i zawsze odmawiamy przez cały tydzień różaniec. Obraz jest duży, ponieważ ma 2 na 1,4 metra i waży około 70 kg. Obraz stoi na feretronie. Zawsze można podejść do niego bliżej i spędzić ten czas z Matką Bożą. To robi bardzo duże wrażenie emocjonalne, bo Maryja jest naturalnej wielkości. Wydaje się, jakbyśmy mieli Ją tuż obok, jakby była żywa. To jest piękny czas, ponieważ jednoczy się cała parafia na wspólnej modlitwie, jak również bardzo wiele osób przystępuje w tym samym czasie do Sakramentu Pojednania.
Można powiedzieć, że jesteś wierną towarzyszką Matki Bożej w peregrynacji Jej obrazu.
Dla mnie nie jest to tylko obraz, a żywa Matka Boża, która opiekuje się swoimi dziećmi i moim obowiązkiem jest się Nią opiekować.
Peregrynacja oznacza dla Ciebie życie na walizkach. Czyli nieustanne podróżowanie po Polsce z Matką Bożą.
Nie miałam innego wyjścia – po prostu czułam całym sercem, że moim obowiązkiem jest być nieustannie w podróży z Matką Bożą. Powiedziałam Maryi: ,,TAK”.
Dlaczego warto się teraz modlić do Matki Bożej Łaskawej Strażniczki Polski?
Dlatego, żeby wymadlać trzeci Cud nad Wisłą. Trzeba to wyprosić za wstawiennictwem Maryi Łaskawej, Pogromicielki od zarazy i wszelkiego utrapienia, bo dzisiaj mamy do czynienia z zagrożeniami nie tylko fizycznymi (np. wojna na Wschodzie i na całym świecie), ale przede wszystkim duchowymi oraz moralnymi. To, co się dzieje obecnie z dziećmi, z rodzinami, z małżeństwami, jest nie do opisania i trudne do uratowania. Maryja zrobi wszystko, jak kochająca mama, posłuży się wszystkim, żeby tylko nas uratować. Dodatkowo łamie jeszcze strzały gniewu Bożego. Tutaj chodzi o nasze dusze, o Polskę, o świat.

Czy widać namacalne skutki peregrynacji?
Tak. Peregrynacja jednoczy Naród Polski, ponieważ trwa nieustanna modlitwa od 4 lat. Jednoczą się parafie, a my nieustannie się modlimy.
Jaka jest historia Matki Bożej Łaskawej na ziemiach polskich?
Jej początki sięgają w Polsce około 1650 roku. Było to możliwe dzięki działalności księży pijarów, którzy przybyli do Warszawy i założyli bezpłatne szkoły dla dzieci w języku ojczystym. Ojciec Hiacynt Orselli, na podstawie ryciny Matki Bożej Łaskawej z włoskiego miasta Faenzy, polecił namalować w Warszawie wizerunek, który został Intronizowany w stolicy 24 marca 1651 roku w kościele Ojców Pijarów pw. świętych Prymusa i Felicjana, w wigilię uroczystości Zwiastowania Pańskiego. Wówczas miała miejsce również prezentacja obrazu Madonny Łaskawej. Obecnie jest to Katedra Polowa Wojska Polskiego znajdująca się na ul. Długiej w Warszawie. Wybawicielce od zarazy powierzono stolicę Polski. I Maryja zaopiekowała nią. Jak również całą naszą Ojczyzną. Warszawski obraz Matki Bożej Łaskawej Strażniczki Polski ma swój pierwowzór w wizerunku Madonny z Faenzy we Włoszech (Mater Gratiarum – Matka Łaskawa przyp. red). Maryja przedstawiona jest jako tarcza (Palladium) przed zarazą, dzierżąc w swoich dłoniach połamane strzały ,,Bożego gniewu”, strzały wszelkich nieszczęść, zła i zaraz.

Warto tutaj opowiedzieć o epidemii dżumy, która pojawiła się wówczas na Mazowszu. Co dokładnie się stało?
Tak, jak wspomniałeś panowała na Mazowszu wielka zaraza, która zbliżała się do stolicy. Wówczas ojciec Hiacynt Orselli wyciągnął wizerunek Matki Bożej Łaskawej z głównego ołtarza. Cała Warszawa, łącznie z królem i rajcami miasta przez 3 dni słowami suplikacji i biciem dzwonów chodziła i modliła się, a obraz Matki Bożej Łaskawej przemierzał miasto wzdłuż murów obronnych. W pochodzie uczestniczyła prawdopodobnie cała Warszawa. Po 3 dniach nieustannych modlitw procesji błagalno-pokutnych stał się cud. Ustała zaraza na całym Mazowszu i co najważniejsze nie przekroczyła murów miasta. Nikt więcej z powodu tej zarazy nie umarł i nie zachorował. To nazywamy pierwszym Cudem nad Wisłą za przyczyną Matki Bożej Łaskawej.
No właśnie, a tymczasem podczas pandemii ludzie pochowali się w domach, zapomniawszy, że Eucharystia jest największym i najważniejszym lekarstwem dla człowieka. Także te restrykcje wszystkie były dla nas zupełnie niezrozumiałe. Tak, jakby człowiek nie miał zaufania do Boga. Powyższa sytuacja z dżumą pokazuje jak należy postępować w tego typu przypadkach. Podobnie było, gdy miała miejsce wojna w 1920 roku. Całe kościoły były wypełnione wiernymi. A niestety obecnie z kościołem i krzyżem się walczy. Ale nikt z Bogiem nigdy nie wygra. Nie wygrali także bolszewicy w 1920 roku, kiedy miał miejsce pamiętny Cud nad Wisłą i nie wygrają także ci, którzy teraz chcą walczyć z Bogiem.
Matka Boża odrzucała pociski lecące w kierunku polskich żołnierzy, osłaniając tym samym Polaków. Bolszewicy nie ulegali lękom, jednak na widok majestatycznej postaci Matki Bożej pojawiającej się na niebie za Polakami sprawił, że zaprzestali walki i zaczęli uciekać. W 1920 roku Maryja zjawiła się dwukrotnie bolszewikom. Jej dwukrotne publiczne ukazanie się wojskom bolszewickim (w Ossowie i Wólce Radzymińskiej pod Warszawą, 14 i 15 sierpnia 1920 r.) było punktem zwrotnym Bitwy Warszawskiej, którą lord Edgar Vincent d’Abernon uznał za osiemnastą decydującą bitwę w dziejach świata. Pogromicielka wszelkiego utrapienia, Boska Lekarka, która pogoniła niejedną czarną zarazę ocaliła nas wtedy od zarazy innej – tym razem czerwonej, bolszewickiej, jest patronką od wojny, zarazy, wszelkiego utrapienia. To ważne, bo mamy ciężką sytuację geopolityczną. Była i zaraza i jest wojna. Maryja na obrazie łamie strzały gniewu Bożego. Dlaczego wyszła do Narodu Polskiego? Bo w 1920 roku cały Naród Polski zjednoczył się na wspólnej narodowej modlitwie i wybłagał cud. Warto poznać prawdziwą historię Cudu nad Wisłą. Zwyciężaliśmy, gdy szliśmy na bój z imieniem Najświętszej Dziewicy na ustach, kiedy pieśń Bogurodzica była hymnem narodowym śpiewanym przed każdą bitwą. Walcząc w Jej imię odnieśliśmy zwycięstwo pod Grunwaldem, Chocimiem, broniąc Jasnej Góry, bijąc się pod Kircholmem, Wiedniem i Warszawą w 1920 r. A my, choć mamy podobne zagrożenie, nie zjednoczyliśmy się na modlitwie. Dlatego Matka Boża ma inny plan – w tym wizerunku wyszła do Narodu Polskiego i jeździmy po całej Polsce. Dzięki temu odbywa się narodowa modlitwa, która trwa 24 godziny na dobę. Czuję, że w ten sposób Maryja chce nas uratować.
Wtedy na Polsce zatrzymała się rewolucja bolszewicka, która miała dotrzeć aż do Portugalii. Teraz, jak nie zjednoczymy się na modlitwie i nie będziemy się modlić o Ojczyznę i o pokój na świecie, to ideologia lewacka, którą skażony jest Zachód przywędruje na dobre do Polski. Bo prominenci tego świata chcą, aby Polska nie była katolicka, tradycyjna, ale modernistyczna, postępowa, laicka i wyjałowiona duchowo.
Potrzeba jest jedności modlitewnej. Dlatego z tyłu obrazu, który już od czterech lat peregrynuje po naszej Ojczyźnie znajduje się napis: ,,MATKO BOŻA ŁASKAWA ZJEDNOCZ SERCA POLAKÓW”. Pamiętajmy, że zwycięstwo przyjdzie przez Maryję.
Dziękujemy za rozmowę.
Rozmawiał Paweł Pusz
Kalendarz peregrynacji dostępny jest na stronie www.matkabozalaskawa.pl. Tam też można znaleźć informacje o możliwości zaproszenia obrazu Matki Bożej Łaskawej do swojej parafii.
Nadzór nad peregrynacją kopii obrazu pochodzącego z Sanktuarium Matki Bożej Łaskawej przy ul. Świętojańskiej 10 w Warszawie sprawuje o. Wiesław Kulisz SJ, kustosz Sanktuarium. Natomiast osoby chętne na przyjęcie obrazu, parafie spoza Archidiecezji Warszawskiej proszone są o uzyskanie pisemnej zgody od ordynariusza swojej diecezji. Chęć przyjęcia można zgłaszać na poniższy adres mailowy: aneta.ciezarek@gmail.com.
Aby poznać prawdziwą historię Cudu nad Wisłą oraz Cudownego wizerunku Bogurodzicy Łaskawej, łamiącej strzały gniewu Bożego, zachęcamy czytelników, aby nabyli książkę pt.:,,Matka Boża Łaskawa a cud Nad Wisłą”. Książka ta została nagrodzona przez historyków polskich nagrodą Klio. Książkę można zamówić na stronie wydawnictwa AA z Krakowa, poprzez kontakt mailowy: klub@religijna.pl, lub telefoniczny: 695 994 193, (12) 345 42 00, (12) 446 72 56.





































