Sprawozdanie finansowe gazety ZiarnoNadziei czerwiec/lipiec nr 5-6/2020

0

Kochani Bracia i Siostry,
Na początku chcielibyśmy Wam serdecznie podziękować.

Mija właśnie rok od ukazania się pierwszego numeru gazety katolickiej ZiarnoNadziei. To dzięki Waszej pomocy finansowej możemy wydawać tą gazetę, dystrybuować do osób najbardziej potrzebujących pomocy duchowej. Wiemy i mamy potwierdzenie, że dzięki Nam wszystkim, którzy pomagają finansowo lub tworzą gazetę ZiarnoNadziei, Bóg działa docierając do osób, które tego najbardziej potrzebują. Dowodem tego są świadectwa oraz listy, które otrzymujemy do redakcji.

Jeszcze raz z całego serca dziękujemy Wam za okazane serce i prosimy o modlitwę w intencji gazety ZiarnoNadziei, ażeby gazeta ta była nieustannie narzędziem w rękach Boga i dzięki niej jak najwięcej osób powróciło na Bożą drogę.

Poniżej natomiast przesyłamy Wam kompleksowe sprawozdanie finansowe dotyczące czerwcowo-lipcowego wydania bezpłatnej katolickiej gazety ZiarnoNadziei. Gazeta tworzona jest charytatywnie przez młode osoby, które z tego tytułu nie pobierają żadnego wynagrodzenia.

Oto zestaw dokumentów wraz z całkowitymi kwotami związanymi z wydaniem numeru ZiarnaNadziei (gazeta jest również do pobrania na stronie https://ziarnonadziei.pl/home/pobierz-ziarno-nadziei):
1. Pełna historia konta (wpłaty darowizn oraz koszty związane z gazetą ZiarnoNadziei od dnia 1.06.2020 do 5.08.2020). Wcześniej, tj. 2.06.2020 na portalu ziarnonadziei.pl opublikowaliśmy pełną historię wpłat na darowiznę dotyczącą ZiarnaNadziei.
2. Faktura za druk gazety ZiarnoNadziei czerwiec-lipiec nr 5-6/2020 (1068,87 zł brutto). Nakład gazety został zwiększony z 2500 egzemplarzy do 4000 egzemplarzy.
3. Wyciągi z konta potwierdzające zapłatę za znaczki i koperty w kwocie 79,20 zł brutto oraz 383,50 zł brutto, co daje łączną kwotę 462,70 zł brutto.
4. Dokument potwierdzający transport gazety ZiarnoNadziei w wysokości 97,17 zł brutto.
5. Koszt prowadzenia rachunku bankowego 4,90 zł brutto.

Całkowity koszt utworzenia gazety ZiarnoNadziei wyniósł 1633,64 zł brutto.
Uwaga: Wpłaty darowizn w terminie od 1.06.2020 do 5.08.2020 wyniosły 1883,22 zł brutto. W załączniku przesyłamy wszystkie dokumenty do pobrania. Każdorazowo po wydawaniu kolejnego numeru, publikujemy sprawozdanie finansowe.

Bezpłatna katolicka gazeta ZiarnoNadziei jest tworzona charytatywnie przez młode osoby. Docieramy do wielu miejsc, m.in.: szpitali, ośrodków pomocy społecznej, ośrodków terapii uzależnień, domów samotnej matki oraz wszystkich zakładów karnych i więzień w całej Polsce oraz ośrodków dla bezdomnych.

Jeżeli chcesz wspomóc nasz projekt i pomóc nam dotrzeć do wielu osób ze Słowem Bożym, to możesz dowolną kwotę płynącą prosto z serca wpłacić na następujący numer konta:
Bank Millenium
Paweł Pusz
nr konta: 13 1470 0002 2023 7315 2000 0001
UWAGA: Prosimy w tytule przelewu podać: Darowizna na gazetę ZiarnoNadziei.

Dziękujemy osobom chcącym pomagać bliźnim za okazaną pomoc finansową i wsparcie naszego projektu.
Redakcja ZiarnaNadziei

Parzno – miejsce wiecznego spoczynku polskiej mistyczki

0

Niedaleko Bełchatowa, we wsi Parzno (województwo łódzkie), stoi parafialny Kościół pod wezwaniem Najświętszego Serca Pana Jezusa.

Szczególny charakter tego miejsca związany jest z kultem Sługi Bożej Wandy Malczewskiej (1822-1896) – świeckiej mistyczki, wizjonerki, patriotki, działaczki społecznej. To tutaj spędziła ona ostatnie lata swojego życia i tu zmarła w opinii świętości. Miała liczne objawienia od Pana Jezusa i Matki Bożej. Za Maryją przepowiedziała „Cud nad Wisłą”. W Kościele katolickim trwa proces beatyfikacyjny tej wizjonerki.

Parafia w Parznie
Według dostępnych źródeł parafia w Parznie powstała już w XII wieku, co czyni ją jedną z najstarszych parafii na ziemiach należących obecnie do archidiecezji łódzkiej. Pierwszy kościół modrzewiowy zbudowano w 1161 roku. Na przestrzeni lat świątynię poddawano gruntownym renowacjom. Niestety w 1907 roku wybuchł pożar, w wyniku którego, ten – liczący 746 lat kościół – spłonął. W miejscu tym, w ogrodzie parafialnym rosną obecnie dwa świerki. Wzniesiono tam również kapliczkę Matki Bożej. Po pożarze świątyni, w XX wieku zbudowano obecny, murowany kościół. Powstał on w stylu neoromańskim. W ołtarzu głównym znajduje się postać Najświętszego Serca Pana Jezusa, drewniane figury dwunastu Apostołów oraz obraz Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Po prawej stronie ołtarza wisi obraz przedstawiający Sługę Bożą Wandę Malczewską, z modlitewnikiem na kolanach i różańcem w ręku.

Kim była „Święta Pani”?
Pochodziła ona z rodu Malczewskich, do którego należy poeta Antoni Malczewski oraz jej bratanek, malarz Jacek Malczewski. Angażowała się w pomoc ludziom najbiedniejszym i chorym. Mówiono o niej: „Święta Pani”. Starała się szerzyć oświatę wśród ludu. Gromadziła wokół siebie dzieci i młodzież. Uczyła czytania, pisania, a także historii Polski. Propagowała miłość do Boga i Ojczyzny. Uczyła modlitwy, pomagała ludziom jednać się z Bogiem. Posiadała także niezwykły dar jednania zwaśnionych rodzin i skłóconych małżonków. W czasie powstania styczniowego niosła pomoc rannym powstańcom.

W pobliżu Najświętszego Sakramentu
W przykościelnej krypcie znajduje się grób Sługi Bożej Wandy Malczewskiej. W ten sposób spełniło się jej pragnienie wyrażone w testamencie. Przez całe życie miała bowiem szczególne nabożeństwo do Jezusa Eucharystycznego. Chciała po śmierci spocząć blisko Najświętszego Sakramentu. Jej wola wypełniła się 26 września 1923 roku, kiedy to dokonano przeniesienia jej szczątków z cmentarza do krypty kościoła. Po prawej stronie grobu umieszczono obraz przedstawiający mistyczkę. Wchodząc do krypty, naszą uwagę przykuwa spojrzenie Sługi Bożej Wandy, która z obrazu patrzy na nas wzrokiem pełnym łagodności, dobroci i ciepła. Za obrazem wisi tablica, na której możemy przeczytać następujące słowa mistyczki: „Najmilszą i najpożyteczniejszą wizytą moją było odwiedzenie Pana Jezusa ukrytego w Najświętszym Sakramencie i Pana Jezusa Cierpiącego u chorych. Dlatego moim symbolem jest krzyż z różańcem, lekarstwo i pożywienie dla chorych”. Do grobu wizjonerki pielgrzymują liczni wierni, modląc się przy nim o potrzebne łaski.

Muzeum Modlitewnika Polskiego
Obok kościoła, w starej plebanii, gdzie niegdyś mieszkała polska mistyczka, utworzono Muzeum Modlitewnika Polskiego im. Wandy Malczewskiej. Dlaczego akurat Muzeum Modlitewnika? Dlatego, że posługiwała się ona modlitewnikiem i na co dzień niemal się z nim nie rozstawała. Uczyła z niego modlitwy oraz czytania. W pierwszym roku utworzenia tego Muzeum, modlitewniki napływały zarówno z kraju, jak i z zagranicy. Obecnie zbiór liczy ponad trzy tysiące egzemplarzy. Wśród zbiorów Muzeum, znajdziemy stare, zabytkowe egzemplarze, a także modlitewniki pisane ręcznie. Warto podkreślić, że to Muzeum nie jest zwyczajnym miejscem, w którym pośród czterech ścian w gablotach umieszczono cenne eksponaty. Choć pewnie niejednemu z nas tego typu miejsce kojarzy się z czymś niezbyt ciekawym. Pamiętajmy jednak, że w tej starej plebanii mieszkała Sługa Boża Wanda Malczewska. Panuje tu wyjątkowy klimat modlitwy. Warto tu przyjechać i samemu się o tym przekonać.

Wzór do naśladowania
Sługa Boża Wanda Malczewska była niezwykła osobą, obdarzoną przez Boga licznymi charyzmatami, wyróżniała się pobożnością, miłością do Ojczyzny oraz chęcią niesienia pomocy innym. Wciąż jednak jej objawienia nie są zbyt dobrze w Polsce znane, nawet mimo tego, że dotyczyły one w znacznym stopniu właśnie naszego kraju. Warto zapoznać się więc z życiem, działalnością, objawieniami tej mistyczki i odwiedzić miejsce w Parznie, gdzie żyła i została pochowana.

KG

Parafia Najświętszego Serca Pana Jezusa w Parznie
Parzno 19, 97-415 Kluki
Tel.: 44 631 50 56
http://parafiaparzno.com/

Dziewięciodniowa nowenna za wstawiennictwem Sługi Bożego o. Wenantego Katarzyńca

0

Boże w Trójcy Jedyny,
bądź uwielbiony za wszelkie dobra,
którymi napełniłeś sługę Twego Wenantego;
on przez życie według rad ewangelicznych
i gorliwą posługę kapłańską w Kościele
stał się przykładem dla Twoich wiernych.
Wynieś, Panie, tego sługę Twego na ołtarze,
abyśmy lepiej mogli Tobie służyć,
mnie zaś udziel łaski, o którą pokornie proszę
za jego wstawiennictwem.
Przez Chrystusa Pana naszego. Amen.
Ojcze nasz… Zdrowaś Maryjo… Chwała Ojcu…

Należy odmawiać przez 9 kolejnych dni oraz przystąpić do Sakramentu Pojednania i Komunii świętej.

Pokora w życiu Ojca Wenantego Katarzyńca

0

Jedną z charakterystycznych cech życia Ojca Wenantego Katarzyńca była pokora.

Był on przekonany o własnej nicości, natomiast wszystko przypisywał Bogu. Jego życie koncentrowało się wokół powiedzenia: „Wszystko na chwałę Boga i zbawienia dusz, nic dla siebie”. Nawet jego zewnętrzny wygląd odzwierciedlał niezwykły wewnętrzny dynamizm ducha. Pogodna twarz o wyraźnych, ostrych, aczkolwiek łagodnych rysach, głębia oczu, delikatny uśmiech, prosta fryzura – to wszystko wzbudzało zaufanie i emanowało ciepłem, które świadczyło o tym, że w „środku” wszystko jest poukładane. Ubiór zakonny – habit, ściśle według przepisów, bez śladów próżności i elegancji, sposób chodzenia umiarkowany i cichy. Pokora, wyciskająca wyraźne piętno na każdej czynności Ojca Wenantego, szła w doskonałej parze poszanowania własnej godności zakonnika, kapłana i wychowawcy, z poszanowaniem godności każdego człowieka, którego spotkał na swojej drodze.

Był pokorny w odniesieniu do współbraci, pomagał we wszystkim, ustępował w rozmowach i osądach, nie wywyższał się z powodu swoich niezwykłych intelektualnych zdolności. Nigdy nie opowiadał o sobie, nie reagował na pochwały kierowane pod jego adresem, upokorzenia natomiast przyjmował ze spokojem, delikatnie, nie obrażał się i nie dyskutował. Chociaż był najlepszym uczniem na wszystkich etapach edukacji, nigdy tego nie okazywał, raczej swoją pokorną postawą pragnął dorównywać do średniego poziomu. Nigdy sam nie zgłaszał się do odpowiedzi, zawsze dawał pierwszeństwo innym, aby się nie wyróżniać i nie wywyższać.

Jego pokorę można było dostrzec również podczas głoszenia kazań. Chociaż był kapłanem wszechstronnie wykształconym, kazania mówił bardzo proste, językiem zrozumiałym, ludowym, trafiającym do umysłów i serc słuchaczy, bez neologizmów, wielkiej teologii czy patetyczności, dlatego tak chętnie go słuchano.

o. Edward Staniukiewicz, franciszkanin

Modlitwa do Jana Pawła II

0

Ojcze Święty modlimy się wszyscy do ciebie, bo jesteś już u Pana Boga w niebie.
Pan Bóg Miłosierny do domu swojego zabrał nam Ciebie całego, skracając Ci Twoje cierpienie i męki na ziemi, byś zasiadając obok jego tronu, mógł nami z nieba kierować.
Więc przyjmij nasze modlitwy o łaski, o które w nich Cię prosimy.
Czuwaj nad nami wszystkimi.
Chroń nas od złego szatana, abyśmy mu nie ulegali.
Modląc się Ojcze do ciebie prosimy o wstawiennictwo do Boga w niebie.
By Pan Bóg nam nasze grzechy wybaczał i męki nasze na ziemi skracał.
Dzięki Ci Ojcze za wszystko, co dla nas zrobiłeś, żyjąc wśród nas na ziemi.
Za Twoją mądrość i wiarę w każdego człowieka.
Dlatego prosimy Cię od serca szczerze, abyś nas wszystkich błogosławił i u Boga się za nami wstawił.
Dzięki Ci Ojcze Święty za wszystko, bo wiemy, że jesteś z nami blisko.
Ryszard Wójcicki

Sprawozdanie finansowe gazety ZiarnoNadziei marzec/kwiecień nr 3-4/2020

0

Kochani Bracia i Siostry,

Przesyłamy Wam kompleksowe sprawozdanie finansowe dotyczące marcowo-kwietniowego wydania bezpłatnej katolickiej gazety ZiarnoNadziei. Gazeta tworzona jest charytatywnie przez młode osoby, które z tego tytułu nie pobierają żadnego wynagrodzenia.

Oto zestaw dokumentów wraz z całkowitymi kwotami związanymi z wydaniem numeru ZiarnaNadziei (gazeta jest również do pobrania na stronie https://ziarnonadziei.pl/home/pobierz-ziarno-nadziei):

1. Pełna historia konta (wpłaty darowizn oraz koszty związane z gazetą ZiarnoNadziei od dnia 17.02.2020 do 2.06.2020). Wcześniej, tj. 18 lutego na portalu ziarnonadziei.pl opublikowaliśmy pełną historię wpłat za druk gazety styczniowo-lutowej.
2. Faktura za druk gazety ZiarnoNadziei marzec-kwiecień nr 7/2020 (897,70 zł brutto). Nakład gazety wyniósł 2500 egzemplarzy.
3. Wyciągi z konta potwierdzające zapłatę za znaczki i koperty w kwocie. Łącznie 532,50 zł brutto.
4. Dokument potwierdzający transport gazety ZiarnoNadziei w wysokości 97,17 zł brutto.
5. Koszt prowadzenia rachunku bankowego 3x 4,90 zł brutto (za trzy miesiące).
6. Koszt utrzymania hostingu domeny ziarnonadziei.pl wraz z certyfikatem SSL na cały rok 243,54 zł brutto.
Całkowity koszt utworzenia gazety ZiarnoNadziei wyniósł 1785,61 zł brutto.
Uwaga: Wpłaty darowizn w terminie od 17.02.2020 do 2.06.2020 wyniosły 2727 zł brutto.

W załączniku przesyłamy wszystkie dokumenty do pobrania. Każdorazowo po wydawaniu kolejnego numeru, publikujemy sprawozdanie finansowe.

Bezpłatna katolicka gazeta ZiarnoNadziei jest tworzona charytatywnie przez młode osoby. Docieramy do wielu miejsc, m.in.: szpitali, ośrodków pomocy społecznej, ośrodków terapii uzależnień, domów samotnej matki oraz wszystkich zakładów karnych i więzień w całej Polsce oraz ośrodków dla bezdomnych.

Jeżeli chcesz wspomóc nasz projekt i pomóc nam dotrzeć do wielu osób ze Słowem Bożym, to możesz dowolną kwotę płynącą prosto z serca wpłacić na następujący numer konta:
Bank Millenium
Paweł Pusz
nr konta: 13 1470 0002 2023 7315 2000 0001
UWAGA: Prosimy w tytule przelewu podać: Darowizna na gazetę ZiarnoNadziei.

Dziękujemy osobom chcącym pomagać bliźnim za okazaną pomoc finansową i wsparcie naszego projektu.
Redakcja ZiarnoNadziei

Co się dzieje podczas spowiedzi świętej?

0

Każdemu z nas zdarza się popełniać błędy, zaniedbania, przegrywać w walce ze swoimi słabościami. To ludzkie. W końcu nikt z nas nie jest doskonały i każdemu zdarza się upadać. Największym złem nie jest jednak sam upadek, ale brak chęci zmiany swojego życia i uporczywe trwanie w tym upadku.

Współcześnie żyjąca boliwijska mistyczka – Catalina Rivas – otrzymała od Pana Jezusa doświadczenie mistyczne dotyczące Sakramentu Pokuty i Pojednania. Opisała je w publikacji dotyczącej tajemnicy spowiedzi świętej. Przekazując doświadczenia duchowe mistyczce, Pan Jezus pragnął nam ukazać, co się dzieje podczas każdej spowiedzi.

Poprzez grzech zrywamy swoją wieź z Bogiem. Tracimy wówczas prawdziwą wolność, do jakiej powołał nas Bóg, stając się niewolnikami grzechu. Często dajemy się przekonać błędnemu myśleniu, że spowiadać się można przed Bogiem wszędzie i nie ma potrzeby szeptać księdzu do ucha w konfesjonale o tym, co złego zrobiliśmy. Przecież podobnie jak my, on również nie jest bez grzechu. W ten sposób ulegamy pokusie oceniania księdza, przed którym mamy szczerze wyznać swoje grzechy. Tymczasem zapominamy o tym, że naszej spowiedzi słucha sam Jezus…

Catalina Rivas zobaczyła w swojej wizji, że na miejscu kapłana siedział Jezus: „Widziałam, jak młoda kobieta siedziała podczas spowiedzi, jednak nie przed księdzem, a przed samym Jezusem. Nie widziałam księdza; to Jezus zajął Jego miejsce. Nasz Pan siedział bokiem do mnie, opierając brodę na dłoniach splecionych jak do modlitwy, i słuchał uważnie”. Nie dajmy się zatem wciągnąć w kłamstwo dotyczące tego, że nie ma sensu mówić księdzu swoich grzechów. Klękając przed księdzem w konfesjonale, miejmy świadomość tego, że to właśnie w nim sam Jezus słucha naszej spowiedzi.

W sakramencie pokuty uzyskujemy pojednanie z Bogiem, otrzymujemy pokój serca, radość, uwalniamy się od grzechów, zmywamy z siebie ten cały brud, jakimi grzechy są dla naszej duszy. Jezus powiedział do mistyczki: „Gdybyście tylko wiedzieli, jak przemienia się dusza po dobrej spowiedzi, wszyscy będący w pobliżu witaliby te duszę na kolanach, ponieważ dzięki mocy łaski uświęcającej dusza ta wypełniona jest Duchem Świętym”. Widząc młodą kobietę odchodzącą od konfesjonału, mistyczka poczuła pragnienie, żeby przed nią uklęknąć, jednak zamiast tego, z miłością ją objęła, gdyż wiedziała, że w chwili, gdy Jezus udzielał tej młodej kobiecie rozgrzeszenia, objął ją i pocałował w policzek. Czy możemy mieć wątpliwości co do tego, że Jezus patrzy na nas wzrokiem pełnym miłości i pragnie nas oczyścić z grzechów, zamiast potępić?

Warunkami dobrej spowiedzi są: rachunek sumienia, żal za grzechy, szczera spowiedź, mocne postanowienie poprawy oraz zadośćuczynienie Panu Bogu i bliźniemu. Spośród nich najważniejszy jest żal za grzechy. Bardzo ważne jest odpowiednie przygotowanie do spowiedzi. Catalina Rivas w swoim mistycznym doświadczeniu ujrzała grupę osób czekających w kolejce do spowiedzi: „Moim oczom ukazało się wiele cieni, postaci o ludzkich ciałach i zwierzęcych głowach. Były one w trakcie łapania na lasso pewnego człowieka idącego do spowiedzi. Istoty zarzucały i okręcały sznury wokół jego szyi i czoła, jednocześnie szepcząc mu coś do ucha. Nagle jeden z cieni dyskretnie oddzielił się od reszty i przyjął postać kobiety, ubranej i umalowanej w bardzo prowokujący sposób. Przechodziła ona przed idącym do konfesjonału mężczyzną, który wtedy rozproszył się i zaczął obserwować kobietę. Potworne stworzenia były zadowolone i głośno się śmiały. Anioł, walcząc rękoma, próbował odepchnąć te dzikie bestie. Inna osoba oczekująca spowiedzi, bardzo cicha i skromna młoda kobieta z małym modlitewnikiem w dłoniach, czytała, a następnie oddawała się medytacji. Cienie zbliżały się do niej tylko na pewną odległość, jednak nie mogły schwytać jej na lasso. Wydawało się, jak pomyślałam, jak gdyby anioł będący przy niej był silniejszy od cieni”.

To doświadczenie mistyczne, dotyczące ukazania dwóch różnie przygotowanych osób przystępujących do sakramentu pokuty i pojednania, podkreśla, jak wielkie znaczenie ma odpowiednie przygotowanie do tego sakramentu. Uleganie rozproszeniu i brak wcześniejszego przygotowania do spowiedzi sprawia, że zło działa wobec nas ze zwiększoną siłą. Każdy z nas jest wezwany do tego, aby modlić się o dobrą spowiedź dla osób przystępujących do tego sakramentu. Należy również pamiętać o modlitwie za spowiedników. Ważne, aby zrozumieć istotę sakramentu pokuty i pojednania, traktować go poważnie, nie jako pusty rytuał, lecz przystępować do niego ze skupieniem, prawdziwą skruchą i autentycznym pragnieniem nawrócenia się.

KG

Użyte w artykule cytaty pochodzą z publikacji pt.: C. Rivas: „Tajemnica Spowiedzi w mistycznych wizjach Cataliny Rivas”.

Pomocny w każdej sytuacji

0

„Nie ma w życiu problemu, którego by nie można było rozwiązać za pomocą różańca”

Nie zdajemy sobie bowiem sprawy z tego, jak potężna jest ta modlitwa i jak wielka moc z niej wypływa!

Wielu osobom ta modlitwa kojarzy się pewnie ze starszymi paniami, które klęcząc w kościele, niestrudzenie przesuwają paciorki różańca. Wielu może uważać, że ta modlitwa jest zbyt monotonna, że polega na bezmyślnym powtarzaniu „zdrowasiek” i zajmuje za dużo czasu. A przecież w dzisiejszym zabieganym świecie ciągle tego czasu nam brakuje.

Ale tak naprawdę Różaniec jest piękną modlitwą, która odciąga nas od pośpiechu, zabiegania i zmusza do zatrzymania się, do wyciszenia, do odwrócenia swej uwagi od spraw tego świata i skierowania swoich myśli w stronę Boga. Poprzez regularną modlitwę różańcową, pogłębiamy swoją relację z Bogiem. Różaniec jest medytacją nad tajemnicami życia Jezusa i Maryi. Te tajemnice, radosne i bolesne, przeplatają się, podobnie jak sytuacje w życiu każdego z nas. Należy pamiętać o tym, aby Różaniec odmawiać z wiarą, pokorą i wytrwałością. Kiedy modlimy się żarliwie, ufajmy, że Bóg wysłucha naszych próśb zanoszonych do Niego przez Różaniec. Siostra Łucja, której w Fatimie objawiła się Matka Boża, mówiła, że: „Nie ma w życiu problemu, którego by nie można było rozwiązać za pomocą różańca”. Jeśli rzeczywiście brakuje nam czasu, pamiętajmy, że możemy go odmawiać także wtedy, gdy gdzieś idziemy, czy też podczas podróży.

Apostoł modlitwy różańcowej i organizator bractw różańcowych, dominikanin – Alain de Rupe – w XV wieku otrzymał od Matki Bożej w objawieniu piętnaście obietnic dla każdego, kto będzie odmawiał Różaniec:

1. Ktokolwiek będzie Mi służył przez odmawianie Różańca, otrzyma wyjątkowe łaski.
2. Obiecuję Moją specjalną obronę i największe łaski wszystkim tym, którzy będą odmawiać Różaniec.
3. Różaniec stanie się groźną bronią przeciw piekłu, zniszczy, pomniejszy grzechy, zwycięży heretyków.
4. Spowoduje on, że cnoty i dobre dzieła zakwitną; otrzyma on od Boga obfite przebaczenia dla dusz; odciągnie serca ludu od umiłowania świata i jego marności; podniesie je do pożądania rzeczy wiecznych.
5. Dusza, która poleci Mi się przez odmawianie Różańca, nie zginie.
6. Ktokolwiek będzie odmawiał Różaniec i odda się rozmyślaniom nad jego świętymi tajemnicami, nigdy nie będzie pokonany przez niepowodzenia. Bóg nie będzie go karał w Swojej sprawiedliwości, nie zginie śmiercią niespodziewaną; jeżeli będzie sprawiedliwym, wytrwałym w łasce Bożej, będzie godnym życia wiecznego.
7. Ktokolwiek będzie miał prawdziwe nabożeństwo do Różańca – nie umrze bez sakramentów Kościoła.
8. Wierni w odmawianiu Różańca będą mieli w życiu i przy śmierci światło Boże i pełnię Jego łaski.
9. Uwolnię z czyśćca tych, którzy mieli nabożeństwo do Różańca Świętego.
10. Wierne dzieci Różańca zasłużą na wysoki stopień chwały w niebie.
11. Otrzymacie wszystko, o co prosicie przez odmawianie Różańca.
12. Wszystkich, którzy rozpowszechniają Różaniec, będę wspomagała w ich potrzebach.
13. Otrzymałam od Mojego Boskiego Syna obietnicę, że wszyscy obrońcy Różańca będą mieli za wstawienników cały Dwór Niebieski w czasie ich życia i w godzinę śmierci.
14. Wszyscy, którzy odmawiają Różaniec, są Moimi synami i braćmi Mojego Jedynego Syna Jezusa Chrystusa.
15. Nabożeństwo do Mojego Różańca jest wielkim znakiem przeznaczenia do nieba.

KG

„Błagam was usilnie przez miłość, którą ku wam w Jezusie i Maryi w sercu noszę, odmawiajcie codziennie, o ile wam czas pozwoli, Różaniec, a w chwili śmierci błogosławić będziecie dzień i godzinę, kiedyście mi uwierzyli.”
Św. Ludwik de Montfort

Pozwól się obdarować

0

„W tej godzinie uprosisz wszystko dla siebie i dla innych”.

Godzina 15.00. Pobity, zalany krwią, z koroną cierniową na głowie, przybity do krzyża długimi, grubymi gwoździami, umęczony Jezus skonał. Według tradycji chrześcijańskiej miało to miejsce właśnie o godzinie trzeciej po południu. Jezus zadośćuczynił w ten sposób Bogu za grzechy całego świata. Za grzechy każdego z nas.

Godzina Miłosierdzia jest jedną z form kultu Miłosierdzia Bożego. To modlitwa o godzinie trzeciej po południu każdego dnia. Ma upamiętniać moment konania Jezusa za grzechy ludzkości. Jest ona wezwaniem do zwrócenia swoich myśli w kierunku Jezusa umierającego na krzyżu, do połączenia się duchowo, choćby na krótko, z Synem Bożym cierpiącym i osamotnionym w chwili konania.

W październiku 1937 roku w Krakowie Siostra Faustyna zapisała w swym Dzienniczku następujące słowa Pana Jezusa dotyczące Godziny Miłosierdzia: „O trzeciej godzinie błagaj mojego miłosierdzia, szczególnie dla grzeszników, i choć przez krótki moment zagłębiaj się w mojej męce, szczególnie w moim opuszczeniu w chwili konania. Jest to godzina wielkiego miłosierdzia dla świata całego” (Dz. 1572).

Należy pamiętać o tym, aby modlitwa o tej szczególnej porze dnia spełniała określone warunki, tj.: powinna być odprawiana, gdy zegar wybija godzinę trzecią po południu; ma być skierowana bezpośrednio do Jezusa i ma odwoływać się do wartości i zasług Jego Męki. Z praktykowaną w ten sposób modlitwą w Godzinie Miłosierdzia wiąże się obietnica szczególnych łask: „(…) w tej godzinie nie odmówię duszy niczego, która mnie prosi przez mękę moją…” (Dz. 1320). Pan Jezus powiedział także: „W tej godzinie uprosisz wszystko dla siebie i dla innych; w tej godzinie stała się łaska dla świata całego – miłosierdzie zwyciężyło sprawiedliwość” (Dz. 1572). Warto podkreślić, że musimy również pamiętać o postawie ufności wobec Boga oraz o spełnianiu na co dzień uczynków miłosierdzia. Tylko wtedy bowiem możemy mówić o prawdziwym nabożeństwie do Miłosierdzia Bożego. Nasze prośby muszą zaś być zgodne z wolą Bożą, co dotyczy także każdej innej modlitwy.

Nie ma ścisłej formuły modlitwy, którą należy odmawiać w Godzinie Miłosierdzia. Pan Jezus zaproponował odprawienie drogi krzyżowej, nawiedzenie Najświętszego Sakramentu lub pogrążenie się w modlitwie choć przez krótką chwilę tam, gdzie zastanie nas godzina 15.00. Spróbujmy sobie wówczas wyobrazić, że stoimy pod krzyżem i patrzymy na umęczone ciało Jezusa. Że widzimy Jego cierpienie i ogromny trud poniesiony dla każdego z nas. To wtedy wykonało się Dzieło Odkupienia. Poprzez śmierć na krzyżu, Jezus zadośćuczynił Bogu za grzechy wszystkich ludzi. Składając z Siebie dobrowolną Ofiarę, cierpiał niewinnie za nasze wykroczenia przeciw Bożym przykazaniom. Przelał Swoją Krew za nasze zbawienie. Zrobił to z czystej miłości do każdego człowieka.

KG

Użyte w artykule cytaty pochodzą z Dzienniczka św. Faustyny Kowalskiej.

Bóg zmienia życie

0

Kiedy zaczynałem pisać swoją pierwszą książkę pt.: „Wysłuchaj mnie, proszę”, nie spodziewałem się, jak jej wydanie będzie daleko leżało od samego napisania. Ile przyjdzie mi przejść problemów, nim ukaże się ona jako pełnowartościowe dzieło wydane w wydawnictwie z prawdziwego zdarzenia. Gdybym to wszystko wiedział od początku, nie wiem, czy tak ochoczo podjąłbym ten trud.

Pierwszy problem – znalezienie dobrego tematu. Moim zdaniem to kluczowa kwestia, ponieważ znam wiele osób, które władają ciekawym piórem, jednak płodzą tematycznie słabe dzieła.

Kolejna kwestia – znalezienie czasu na pisanie. Gros autorów w Polsce, pisanie traktuje jako zajęcie dorywcze i ja ich rozumiem. Ciężko w Polsce jest utrzymać się z pisania. Ta kwestia jest poruszana w wielu artykułach, dlatego nie będę jej tutaj zgłębiał. Niemniej pisanie jest angażujące, a przynosi mierny zysk, dlatego trzeba znaleźć złoty środek, w tym wypadku pisanie w wolnym czasie (po pracy zawodowej), bywa jedynym rozwiązaniem.
Następnie znalezienie markowego wydawnictwa, dosyć często jest kwestią niemal cudu. Jeśli nie mamy tyle szczęścia, możemy trafić w „złe ręce” (tak było w moim przypadku). Wtedy jest bardzo prawdopodobne, że jesteśmy skończeni…

Czytałem wiele dobrych książek, które nie wypłynęły na szersze wody, wyłącznie dlatego, że ich autorzy nie znaleźli dobrego wydawnictwa. Dobre, czyli markowe lub majętne, dysponujące odpowiednimi środkami na inwestycje związane z promocją dzieła, tym samym autora. Poznałem też odwrotne sytuacje, kiedy dzieła o wątpliwej jakości zyskiwały zainteresowanie czytelników, ponieważ stało za nimi prężne wydawnictwo, które „ciekawie opakowało” produkt.

Oczywiście nie poruszam tutaj wszystkich aspektów, z którymi początkującym literatom przychodzi się zmierzać, jednak zapewniam, że jest ich o wiele więcej.  Przechodząc do meritum. Od dziecka czułem „zew pisania”, jednak dopiero w 2011 roku zainspirowany twórczością Sergiusza Piaseckiego, postanowiłem napisać swoją książkę. Historia oparta na faktach, jedna z wielu, które przeżyłem, jednak tą uznałem za godną opisania. Prace nad książką pochłonęły cztery lata.

Po wielu, czasami bardzo trudnych perypetiach, łącznie z nawiedzeniem mieszkania przez ducha i z tym, że wylądowałem na ulicy jako bezdomny, kiedy wyjechałem do Anglii, by zarobić na jej wydanie – wreszcie podpisałem umowę z wydawnictwem Poligraf.
Po czasie okazało się to strzałem w kolano. Nie wiedziałem, że wydanie książki w self publishingu jest źle postrzegane na rynku czytelniczym. Okazało się również, że wydawnictwo Poligraf jest wydawnictwem bardzo słabym i źle notowanym na rynku wydawniczym.

Czytelnicy nawet nie zaglądali do środka, widząc, w jakim wydawnictwie książka została wydana. Nie pomagała argumentacja, że osoby, które przeczytały powieść, pochlebnie się o niej wypowiadały. Nie miało to żadnego znaczenia. Pozycja „Wysłuchaj mnie, proszę”, a wraz z nią i ja, byliśmy skazani na niebyt w świecie literackim. Zrozumiałem, że w tej sytuacji może pomóc mi tylko Pan Bóg. Zacząłem intensywniej się modlić w intencji uzdrowienia zaistniałej sytuacji. W najmniej spodziewanym momencie, kiedy myślałem, że wszystko skończone, umowa z Poligrafem została zerwana, sprawy przybrały zaskakujący obrót.

Skontaktowało się ze mną wydawnictwo „Bernardinum”, które jest znacznie wyżej notowane od Poligrafu. Zgodziło się na rewydanie książki! Niedługo potem do gry wkroczył Pan Marek Łagodziński, prezes Fundacji Sławek, który nie wiadomo skąd, znalazł się na mojej drodze.

Zaprosił mnie jako byłego więźnia na prestiżowe spotkanie ze służbą więzienną, które odbyło się w Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie, kolejne drugie spotkanie, które również zorganizowała jego Fundacja, które odbyło się w Galerii Jabłkowskich. Tam miałem okazję po raz pierwszy na szerszym forum zaprezentować swoją książkę i tak zaczął się jej pochód ku zdobyciu statusu bestsellera, którego miano osiągnęła niedawno. Tak też rozpoczęła się moja przyjaźń z Markiem Łagodzińskim i współpraca Fundacji Sławek z Bractwem Więziennym Samarytania, w którego szeregach jako wolontariusz działam.

Niedawno na rynku ukazała się moja kolejna książka pt. „Picie w zachwycie”, która dzięki Bogu otrzymała pozytywne recenzje. A w przygotowaniu są dwie następne.
Doświadczony wszystkimi tymi zdarzeniami, wiem jak cenna jest pomoc drugiego człowieka. Tak właśnie, jak uczynił to Marek w czasie, kiedy tego bardzo potrzebowałem. Nie chodziło mi o to, by ktokolwiek reklamował moją książkę. Nie. Zależało mi na dotarciu do czytelników po to, by oni obiektywnie zadecydowali, czy pisanie może być moją drogą życiową. Zależało mi na ocenie, a nie promocji w ciemno niepewnego produktu.
Paweł Cwynar

Zobacz również