patronite v3

Nie trać nadziei w przeciwnościach

Gdy przeżywamy trudności, często tracimy pokój serca i załamujemy się. Nierzadko nie widzimy też wyjścia z kłopotów…

Chcemy żyć po swojemu, według własnego „ja”. Pragniemy być panami sytuacji, mieć realny wpływ na wszystko, co związane z naszym życiem. Jesteśmy niezadowoleni, gdy coś dzieje się nie po naszej myśli. Często właśnie w takich sytuacjach odwracamy się od Boga, buntując się i twierdząc, że gdyby On istniał, to nie dopuściłby do takiej czy innej sytuacji. Nasza decyzja odsunięcia się od wiary nierzadko wynika właśnie z przykrych doświadczeń w naszym życiu.

Każdy z nas chciałby, żeby czas tu na ziemi upłynął mu lekko, łatwo i przyjemnie. Pragniemy uniknąć cierpienia i wszelkich problemów. Wiadomo jednak, że prawdziwe wydarzenia potrafią odbiegać od naszych wyobrażeń. Wcześniej czy później pojawią się jakieś trudne sytuacje, przyjdzie czas próby. Wówczas potrzeba wielkiej wytrwałości, siły, wiary i zaufania, aby przetrwać przeciwności, które spotykają nas w życiu.

„Za pełną radość poczytujcie to sobie, bracia moi, ilekroć spadają na was różne doświadczenia. Wiedzcie, że to, co wystawia waszą wiarę na próbę, rodzi wytrwałość. Wytrwałość zaś winna być dziełem doskonałym, abyście byli doskonali, nienaganni, w niczym nie wykazując braków” (Jk 1, 2-4).

Tymczasem bunt człowieka w takich sytuacjach powoduje, że odwraca się on od Boga. Wydaje nam się, że możemy iść przez życie z dala od Boga, sami sobie radząc i nie potrzebując Go. W życiu duchowym nie ma jednak pustki. Jeśli nie jesteśmy z Bogiem, to do naszego życia wkracza zły duch. Problem polega na tym, że współczesny człowiek nie jest w stanie tego dostrzec, lecz tę prawdę odrzuca jako coś przestarzałego, niemodnego czy wręcz śmiesznego. Taki człowiek oddala się od Boga, żyje po swojemu, nie widzi potrzeby chodzenia do kościoła ani przystępowania do spowiedzi świętej. Słowem, chociaż żyje fizycznie, to duchowo jest martwy…

Co robić w trudnych sytuacjach? Zaufać Bogu, powierzyć Jemu daną sprawę i nie polegać tylko na sobie i swoich siłach. Choć nie jest to łatwe, to dzięki doświadczeniom i próbom nasza wiara się umacnia, a dusza uświęca. Jeśli zdamy sobie sprawę z tego, że zostaliśmy stworzeni do wieczności i do niej zmierzamy każdego dnia, a każdy nasz codzienny wybór będzie miał znaczenie w przyszłości, wtedy będzie nam łatwiej spojrzeć na różne trudy, które nas spotkają w czasie tej ziemskiej pielgrzymki. Pamiętajmy, że w trudnych sytuacjach nigdy nie jesteśmy sami! Bóg jest gotowy nam pomóc.

„Dlatego radujcie się, choć teraz musicie doznać trochę smutku z powodu różnorodnych doświadczeń. Przez to wartość waszej wiary okaże się o wiele cenniejsza od zniszczalnego złota, które przecież próbuje się w ogniu, na sławę, chwałę i cześć przy objawieniu Jezusa Chrystusa” (1 P 1, 6-7).

PP

“Cierpliwy do czasu dozna przykrości,
ale później radość dla niego zakwitnie ” (Syr 1, 23).

„Cierpienie, choroba i mroczne momenty ludzkiego życia, widziane w tej perspektywie, zyskują głęboki wymiar i wręcz stają się źródłem nadziei. Człowiek nigdy nie staje sam wobec tajemnicy cierpienia: staje z Chrystusem, który nadaje sens całemu życiu – chwilom radości i pokoju, ale także chwilom cierpienia i utrapienia. Z Chrystusem wszystko ma sens, nawet cierpienie i śmierć…” (Św. Jan Paweł II).

Poprzedni artykułSłowa mogą ranić
Następny artykułNiewidzialny dar

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

spot_imgspot_img

Ważne tematy!

Zobacz również