patronite v3

Przekleństwo czy błogosławieństwo?

Cierpienie, choroby, problemy są czymś, od czego człowiek w swoim życiu ucieka i nie chciałby żadnej tego typu sytuacji doświadczać. Czasami dzieje się jednak tak, że taka trudna sytuacja może nas zbliżyć do Boga…

Dla niektórych osób takie stwierdzenie może wydać się kontrowersyjne. Od trudnych sytuacji najchętniej uciekałoby się przecież jak najdalej. Ale nierzadko, kiedy jest lekko i przyjemnie i wszystko się dobrze w życiu układa, wtedy zapomina się o Bogu. Bo po co jest wtedy potrzebny, skoro ze wszystkim sami sobie radzimy? Na co dzień pochłonięci jesteśmy swoimi sprawami, obowiązkami i w natłoku tych spraw możemy zepchnąć Boga na dalszy plan. Często przy tym nie doceniamy tego, co dobrego w życiu otrzymaliśmy. Nie potrafimy być za to Bogu wdzięczni. Stąd też znane jest powiedzenie, że jak trwoga, to do Boga. Gdy pojawi się jakaś trudna sytuacja, której nie możemy rozwiązać własnymi siłami i środkami, decydujemy się szukać pomocy u Kogoś, o kim wtedy akurat wiemy, że jest wszechmocny i dla którego nie ma rzeczy niemożliwych.

Dlatego to, co z jednej strony może być dla nas ogromnym problemem, np.: choroba czy inna trudna sytuacja, tak naprawdę może nas do Boga przybliżyć. Może nas na chwilę zatrzymać, skłonić do refleksji, do uznania się za słabego i zrozumienia, że sami nic nie możemy. Może nas uzdolnić do opamiętania się i zawrócenia z drogi zmierzającej ku przepaści…

Takie trudne sytuacje w życiu są niewątpliwie czasem próby. Próby, której nie musimy przechodzić sami, lecz z Bogiem. Jezus Swoim życiem dał świadectwo miłości do człowieka. To za nasze grzechy był poniżany, szydzony, bity, a w końcu ukrzyżowany. To wszystko pomimo całkowitej niewinności. W Piśmie Świętym czytamy: „Wszystkie troski wasze przerzućcie na Niego, gdyż Jemu zależy na was” (1 List św. Piotra 5, 7). Czy nie są to dla nas słowa pełne otuchy i nadziei? Wszystkie nasze zmartwienia, problemy powinniśmy powierzyć Bogu, ufając, że z każdej trudnej sytuacji może On wyprowadzić dla nas dobro.

Jeśli więc jest nam ciężko, czujemy się przygnieceni problemami, weźmy swój krzyż i idźmy za Jezusem. On zachęca nas do naśladowania Siebie. Dzięki takiej postawie możemy dawać piękne świadectwo wiary dla innych. Jezus mówi do nas: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie” (Mt 11, 28-30).

Postępując w pokorze i zawierzając swoją chorobę czy inne problemy Bogu, pokazujemy zaufanie w Boży plan względem nas samych i wzrastamy w wierze. To plan, którego do końca nie znamy, ale możemy mieć pewność, że jest on dla nas najlepszy.

„Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł? Albo co da człowiek w zamian za swoją duszę? Albowiem Syn Człowieczy przyjdzie w chwale Ojca swego razem z aniołami swoimi, i wtedy odda każdemu według jego postępowania” (Mt 16, 25-27).

PP

„Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje” (Mt 16, 24).

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

spot_imgspot_img

Ważne tematy!

Zobacz również