Różaniec jako lekarstwo na podziały społeczne. Czy modlitwa może zjednoczyć Polaków?
W czasach, gdy debata publiczna w Polsce przypomina nieustanną wojnę polsko-polską, a podziały polityczne i światopoglądowe niszczą nawet relacje rodzinne, Polacy szukają ratunku w modlitwie i tradycji. Oddolna, ogólnopolska inicjatywa „Różaniec siłą i jednością Polaków” w intencji Ojczyzny, Kościoła i o przemianę ludzkich serc przekonuje, że modlitwa może stać się potężnym narzędziem odbudowania więzi międzyludzkich oraz przezwyciężania celowo generowanej polaryzacji. społeczeństwa. O tym, jak codzienne odmawianie jednej dziesiątki różańca wycisza agresję w przestrzeni publicznej, jednoczy Polonię z krajem oraz aktywizuje świeckich obywateli, rozmawiamy z główną pomysłodawczynią akcji, Ewą Peret.
Szczęść Boże. Spotykamy się w czasach ogromnych napięć społecznych i głębokiej polaryzacji. Inicjatywa „Różaniec siłą i jednością Polaków” stawia sobie za cel budowanie jedności. Czy w obecnych realiach społecznych to w ogóle możliwe?
Ewa Peret: Szczęść Boże. Na samym początku, podam przykład tego, co wydarzyło się na naszych oczach. W tym roku doszło do upamiętnienia 370 rocznicy Ślubów lwowskich przez Króla Jana Kazimierza, uchwałą Sejmu RP z dnia 27 marca 2026 r. (M.P. 2026, poz.375). Cytuję jeden z akapitów, jakże wymowny.
„Śluby lwowskie stały się jednym z najważniejszych aktów polityczno-religijnych w historii Polski. Ogłoszenie Matki Bożej Królową Polski miało wpływ na budowanie tożsamości narodowej i upowszechnienie kultu maryjnego, pozwoliło także skonsolidować społeczeństwo w walce przeciwko wspólnym wrogom. Śluby Jana II Kazimierza miały duże znaczenie dla dalszych losów naszej Ojczyzny, odwoływano się do nich w chwilach klęsk i w czasach kolejnych niewoli. W ich trzech set -lecie więziony przez komunistów kardynał Stefan Wyszyński napisał Jasnogórskie Śluby Narodu Polskiego, które zostały uroczyście złożone 26 sierpnia 1956 roku na Jasnej Górze. (1).
Jest to niespotykane i rzadkie wydarzenie w realiach współczesnego, mocno podzielonego Sejmu, wszystkie ugrupowania zdobyły się na jednomyślność i porozumienie. Uchwała została przyjęta przy całkowitym braku głosów sprzeciwu, jedynie przy 5 osobach wstrzymujących się od głosu To wygląda na cud – jakby radosny przedsmak możliwej jedności. Jednocześnie, nawet najmniej zorientowani Polacy, intuicyjnie wyczuwają, że sytuacja społeczno-polityczna jest bardzo trudna. Obserwujemy dziś kryzys zaufania, atomizację społeczeństwa i kłótnie, które niszczą nawet relacje rodzinne. Dlatego inicjatywa «Różaniec siłą i jednością Polaków» jest propozycją ratowania i odbudowania jedności w modlitwie różańcowej i poprzez modlitwę różańcową, w której – owym «spoiwem» – na rzecz jedności, będzie wspólna intencja różańca św. zanoszona przed Tron Boży, przez ręce Niepokalanej.

A jedność oznacza, że mamy wspólny fundament, że łączy nas to, co istotne i najistotniejsze, co – z Bożą pomocą– mamy nadzieję osiągnąć, ratując w ten sposób zarówno tożsamość, jak i duchową oraz materialną suwerenność Narodu – zawierzonego Maryi Matce Boże Królowej Polski 370 lat temu.
Chciałabym tu bardzo podkreślić, że ta inicjatywa jest wezwaniem i zachętą do zjednoczenia nas Polaków, w Polsce i za granicą, we wspólnej modlitwie różańcowej, w łączącej nas jednej intencji – Ojczyzny, Kościoła i o przemianę ludzkich serc. Zamysł jest taki, aby modlitwa była ciągła i nieustająca – aż do skutku. Można to osiągnąć tym sposobem, że każdy, kto się podejmie tej modlitwy, może się modlić (chociaż 10 różańca) tam, gdzie jest, o tej porze, która jest dla niego odpowiednia. Inicjatywa ta nie jest grupą modlitewną i nie narzuca niczego już istniejącym grupom modlitewnym ani w nic im nie ingeruje. Jest serdecznym zwróceniem się do Rodaków w Ojczyźnie i na obczyźnie, by w jedności zrobili aż tyle i tylko tyle…, by ratować Polskę.
Mówiąc o „uratowaniu Polski”, czy mogłaby Pani rozwinąć tę kwestię – uratować Polskę przed czym? Co nam grozi? Przecież, według oficjalnych wskaźników i doniesień medialnych, jako kraj mamy się świetnie. Ostatnie prognozy plasują nas w sąsiedztwie 20. największej gospodarki świata, a z emigracji wraca do kraju więcej Polaków niż z niego wyjeżdża. Przed czym więc musimy się ratować? Ewa Peret: To prawda i jako ekonomistka oraz Polka ogromnie cieszę się z sukcesów gospodarczych naszej Ojczyzny. Jednak jako chrześcijanie nie możemy ulec złudzeniu, że dobrobyt materialny automatycznie rozwiązuje wszystkie problemy moralne. Historia uczy, że najbogatsze imperia upadały nie z powodu biedy, ale z powodu wewnętrznego zepsucia i utraty tożsamości.
Gdy mówimy o „ratowaniu Polski”, myślimy o ratowaniu tożsamości duchowej i moralnej, której utrata może pociągnąć za sobą wiele różnego typu bankructw…a – nawet – utratę naszej osobistej podmiotowości i własności. Istnieją przecież niezależne analizy, dotyczące rzeczywistego stanu politycznego i ekonomicznego, które na to wskazują… Systemowa sekularyzacja odcina nas bowiem od prawdy o tym, kto jest Najwyższym Prawodawcą i Panem, by w Jego miejsce – systemowo – wprowadzić nową utopię, postrzegającą człowieka jako «największego szkodnika». Z kolei utrata wiary w Boga, prowadzi do samozniszczenia przez nienawiść. Zapytajmy – co z tego, że będziemy bogaci, jeśli będziemy skłóceni i wewnętrznie rozbici? A także – czy i jak długo będziemy bogaci, albo – czy w ogóle będziemy? Widzimy, że dotyka nas potężny kryzys rodziny i demografii. Ponadto tzw. silna gospodarka bez silnego ducha jest jak dom zbudowany na piasku. Dlatego sięgajmy po różaniec, bo to modlitwa o to, byśmy jako osoby, mogli się spełniać jako ludzie, żeby każdy z nas miał przestrzeń i narzędzia do wypełniania misji danej mu od Pana Boga tu na ziemi.
Kiedy pierwszy raz pojawił się u Pani pomysł tej inicjatywy w intencji Ojczyzny, Kościoła i o przemianę ludzkich serc? Czy pamięta Pani ten moment, w którym zdała sobie Pani sprawę, że to właśnie Różaniec jest ratunkiem?
Ewa Peret: Pamiętam ten moment niezwykle wyraźnie. To nie był nagły impuls, ale proces, który dojrzewał we mnie przez dłuższy czas. Na co dzień pracuję w świecie twardych danych i liczb. Przywykłam do tego, że w biznesie każdy kryzys próbuje się rozwiązywać za pomocą nowych strategii, tabel, ustaw czy dotacji. Jednak patrząc na Polskę – na to narastające, potężne pęknięcie między ludźmi, na lęk o przyszłość oraz na agresję, która zaczęła wlewać się do debaty publicznej i naszych domów – poczułam głęboką bezsilność czysto ludzkich rozwiązań. Zrozumiałam, że żadne narzędzia ekonomiczne czy polityczne nie uleczą ludzkich serc. Jeśli zepsuje się moralny i duchowy fundament narodu, posypie się cała reszta.
Kluczowy moment nastąpił, gdy na nowo zaczęłam zgłębiać historię Polski oraz prorocze słowa wielkich pasterzy – a szczególnie kardynała Augusta Hlonda wielkiego Prymasa Polski w okresie powojennym. Przypomniałam sobie wielki Akt Poświęcenia Narodu Polskiego Niepokalanemu Sercu Maryi z września 1946 roku. Zrozumiałam wtedy z absolutną jasnością, że w czasach tak głębokiego kryzysu relacji, jedynym ratunkiem, który może nas scalić od środka i przynieść prawdziwą przemianę ludzkich serc, jest powrót do tamtego zawierzenia i chwycenie za Różaniec. Konkretna decyzja zapadła na początku 2022 roku. Poczucie odpowiedzialności jako osoby świeckiej nie pozwalało mi dłużej stać z boku.
Kiedy dokładnie odbyła się inauguracja i jakie są jej główne, praktyczne założenia?
Ewa Peret: Oficjalna inauguracja i ofiarowanie tego dzieła Matce Bożej miały miejsce 25 czerwca 2022 roku na Jasnej Górze, w liturgiczne wspomnienie Niepokalanemu Sercu Najświętszej Maryi Panny. Jeśli chodzi o założenia, zależało nam, aby inicjatywa była maksymalnie prosta i dostępna dla każdego. Wykorzystuje ona, to co już jest i było w Kościele dostępne od zarania dziejów. To, co jest proponowane to zjednoczenie się w modlitwie i wykorzystanie tego, co Matka Boża nam daje i przekazuje, a odniesiemy za Jej przyczyną zwycięstwo.
Opiera się ona na trzech filarach: osobistym Akcie Zawierzenia Niepokalanemu Sercu Maryi, codziennej modlitwie przynajmniej jedną dziesiątką różańca w intencji Ojczyzny i Kościoła, oraz praktykowaniu Nabożeństwa Pierwszych Sobót Miesiąca. Co ważne, nie tworzymy nowych struktur ani stowarzyszeń. Każdy modli się tam, gdzie aktualnie przebywa – w domu, w drodze do pracy czy na emigracji. Każdy modli się tam, gdzie aktualnie przebywa – w domu, w drodze do pracy czy na emigracji – tworząc wraz z tysiącami innych Polaków jedną, wielką, niewidzialną sieć duchowej jedności.
Część Polaków z pewnością pamięta Śluby Lwowskie króla Jana Kazimierza z 1656 roku czy „Cud nad Wisłą” z 1920 roku. Czy modlitwa całego narodu naprawdę może przynieść interwencję Niebios? Czy były inne, podobne wydarzenia w naszej historii, o których dziś zapomnieliśmy? Chciałbym też, aby rozwinęła Pani wątek kardynała Augusta Hlonda, który tak mocno wierzył w tę drogę.
Ewa Peret: Nie mam co do tego najmniejszych wątpliwości. Zarówno historia Polski, jak i świata pokazuje, że tam, gdzie naród masowo chwytał za Różaniec, jednoczył się na modlitwie tam działy się cuda wymykające się ludzkiej logice i potrafiły przełamać najczarniejsze scenariusze geopolityczne.
Oblężenie Jasnej Góry (1655) i Śluby Lwowskie (1656) Podczas potopu szwedzkiego, gdy niemal cały kraj poddał się najeźdźcom, obrona Jasnej Góry stała się punktem zwrotnym. Cudowne odparcie Szwedów obudziło sumienie narodu. Rok później, 1 kwietnia 1656 roku, król Jan II Kazimierz złożył Śluby Lwowskie, ogłaszając Maryję Królową Polski. Był to bezpośredni impuls do narodowego zrywu i wyzwolenia Ojczyzny. Warto przypomnieć chociażby zapomnianą Bitwę pod Chocimiem w 1621 roku. Podczas gdy garstka żołnierzy stawiała opór potężnej armii osmańskiej, w całym kraju trwał potężny procesyjny szturm różańcowy, a Turcy niespodziewanie podpisali korzystny rozejm. Podobnie było w skrajnie beznadziejnych momentach Bitwy Warszawskiej w 1920 roku. Miliony Polaków leżały krzyżem, odmawiając Różaniec w nowennie błagalnej. Zwycięstwo z 15 sierpnia 1920 roku, odniesione dokładnie w święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, przeszło do historii jako ewidentny cud modlitewny, który ocalił polską niepodległość.
Kolejnym symbolem była słynna peregrynacja samej ramy Obrazu Jasnogórskiego w 1966 roku, gdy po „zaaresztowaniu” ikony przez komunistów, zjednoczona modlitwa różańcowa milionów Polaków całkowicie złamała rządowy plan ateizacji kraju.
Kluczową postacią jest tu jednak kardynał August Hlond. Gdy w 1945 roku wrócił z wojennej tułaczki i niemieckiego uwięzienia do zrujnowanego kraju wtłaczanego w kleszcze komunizmu, przyniósł ze sobą genialną intuicję duchową, którą wykluła się podczas jego pobytu w Lourdes. Zrozumiał, że jedynym ratunkiem jest całkowite zawierzenie Maryi. 8 września 1946 roku na Jasnej Górze, w obecności miliona Polaków, dokonał Aktu Poświęcenia Narodu Polskiego Niepokalanemu Sercu Maryi, bezpośrednio nawiązując w tekście do Ślubów Lwowskich Jana Kazimierza. Hlond uczył, że losy narodów są warunkowe. Przepowiedział z absolutną pewnością:
„Polska nie zwycięży bronią, ale modlitwą, pokutą, wielką miłością bliźniego i Różańcem. (…) Zwycięstwo, gdy przyjdzie, będzie to zwycięstwo Najświętszej Maryi Panny”.
Ta inicjatywa to nic innego jak realizacja zapomnianego testamentu kardynała Hlonda w realiach XXI wieku.
Czy podobne cuda różańcowe, pokazujące siłę wspólnej modlitwy w intencji swojego kraju, wydarzyły się również w innych państwach świata?
Ewa Peret: Tak, i to w sposób spektakularny! Najlepszym przykładem z XX wieku jest oswobodzenie Austrii w 1955 roku. Kraj był okupowany przez wojska sowieckie. Po wszczęciu przez o. Petrusa Pavlicka Krucjaty Różańcowej Pokoju, w którą włączyło się aż 10% społeczeństwa, Sowieci niespodziewanie i bez walki wycofali swoje wojska. To jedyny taki przypadek w historii zimnej wojny. Podobnie było w Brazylii w 1964 roku, gdzie milionowe marsze kobiet z różańcami w ręku powstrzymały komunistyczny przewrót, czy na Filipinach w 1986 roku, gdzie bezkrwawa rewolucja różańcowa obaliła brutalną dyktaturę Marcosa, gdy ludzie z różańcami klękali bezpośrednio przed gąsienicami czołgów. Tam, gdzie naród chwyta za Różaniec, pojawia się wolność.
Warto wspomnieć o Portugalii, która w latach 30. i 40. XX wieku ocalała przed dwiema potężnymi katastrofami. W 1938 roku biskupi portugalscy, odpowiadając na orędzie z Fatimy, poświęcili naród Niepokalanemu Sercu Maryi, nakazując masową modlitwę różańcową. W efekcie Portugalia jako jedyny kraj w tym regionie uniknęła potwornej i krwawej wojny domowej (która zniszczyła sąsiednią Hiszpanię), a później udało jej się zachować całkowitą neutralność i pokój podczas II wojny światowej.
Z kolei w Kolumbii wielokrotnie organizowano narodowe krucjaty różańcowe w celu powstrzymania terroru karteli narkotykowych oraz komunistycznej partyzantki FARC, co w krytycznych momentach przynosiło nagłe, trudne do wyjaśnienia rozejmy i spadki fali przemocy.
Sceptyk mógłby zapytać: jak fizyczne odmawianie modlitwy ma przełożyć się na poprawę relacji w społeczeństwie? Czy Pani osobiście doświadczyła siły tej modlitwy?
Ewa Peret: Tak, i to wielokrotnie. Gdyby nie osobiste doświadczenie, nie miałabym moralnego prawa wzywać do tego narodu. Praca menedżera wiąże się z ogromną presją. W moim życiu były momenty, w których problemy wydawały się nie do udźwignięcia. Wtedy Różaniec stawał się kotwicą. Ta modlitwa nie działa jak magia – ona zmienia nas od środka. Kiedy brałam różaniec do ręki, w moje serce wlewał się niesamowity pokój. Zamiast paniki pojawiało się jasne spojrzenie na sytuację, a rozwiązania problemów przychodziły same, często z zupełnie niespodziewanych stron. Nauczył mnie dyscypliny ducha i tego, że nie wszystko muszę kontrolować sama – że mogę i powinnam oddać kontrolę Bogu przez ręce Maryi. To osobiste doświadczenie transformacji z lęku w pokój uświadomiło mi, że skoro Różaniec potrafi zaprowadzić ład i zgodę w sercu jednego, człowieka, to potrafi uczynić dokładnie to samo z całym, poranionym podziałami narodem. Człowiek, który się modli i zdaje wszystko na Boga, staje się mniej podatny na manipulacje, nienawiść i język agresji. To nie jest teoria z książek, to jest sprawdzona w bojach rzeczywistość mojego życia. Zdarzyło mi się w życiu zaufać Panu Bogu tak na 100% w sytuacji zero jedynkowej, gdzie podjęcie decyzji to była kwestia życia i śmierci. I wtedy wypowiedziałam jedno zdanie z hymnu Te Deum w pełnym zaufaniu:” Tobie Panie zaufałem, nie zawstydzę się na wieki”.
W jaki sposób udaje się Pani upowszechniać w Polsce tę inicjatywę i jak zareagowali na nią hierarchowie Kościoła w Polsce?
Ewa Peret: Upowszechnianie opieramy na nowoczesnej komunikacji w mediach społecznościowych oraz na tradycyjnej pracy u podstaw. Najpotężniejszym narzędziem jest świadectwo jednego człowieka, który zapala do modlitwy swoją rodzinę czy znajomych z parafii. Jeśli chodzi o hierarchów, to spotkałam się z całą hierarchią Kościoła tzn. wyższymi przełożonymi zakonów męskich, żeńskich, świeckich oraz Przewodniczącym Komisji Episkopatu Polski ks. Abp Gądeckim. Spotkałam się z ich ogromną życzliwością, otwartością i pasterskim błogosławieństwem.
Otrzymałam oficjalny list z KEP od ks. Abp. Gądeckiego aprobującego tę inicjatywę. List ten został wysłany do wszystkich diecezji w Polsce. Wielu biskupów skierowało do wiernych oficjalny apel, zachęcając do włączenia się w nasz ruch i nazywając go „wezwaniem do ocalenia Polski”. Biskupi widzą, że nasza inicjatywa nie buduje alternatywnego Kościoła, ale wzmacnia ten istniejący, pokazując dojrzałość polskiego laikatu. Oczywiście nadal spotykam się z księżmi biskupami, bo to nie jest jeszcze koniec pracy nad tą inicjatywą.
Czy na koniec chciałaby Pani jeszcze przekazać słowo od siebie specjalnie do czytelników gazety i portalu „Ziarno Nadziei”?
Ewa Peret: Drogi Czytelniku, nazwa Waszego portalu – „Ziarno Nadziei” – idealnie odzwierciedla istotę tej akcji. Ziarno z natury jest małe i niepozorne. Kiedy trzymamy je w dłoni, trudno uwierzyć, że ma siłę przynieść wielki plon. Dokładnie tak samo jest z jednym dziesiątkiem różańca. Może pojawić się pokusa myślenia: „Czym jest moja krótka modlitwa w obliczu wielkich kryzysów światowych?”. Chcę Cię zapewnić: Twoja modlitwa to właśnie to biblijne ziarno. Gdy połączysz je z tysiącami innych ziaren rzucanych codziennie przez Twoich rodaków, wyrośnie z tego potężna siła, która uleczy nasze domy z agresji, zjednoczy skłócone rodziny i wyprosi u Boga bezpieczną przyszłość dla naszej Ojczyzny. Nie traćmy energii na bezowocne narzekania i spory. Zamieńmy niepokój w czyn. Bądźmy ludźmi, którzy sieją to ziarno każdego dnia. Weźmy różaniec do rąk choćby na tę jedną, krótką tajemnicę dziennie stańmy się siłą oraz jednością naszej ukochanej Polski. Z serca Wam błogosławię!
Zaproszenie na modlitwę za Ojczyznę!
Serdecznie zapraszam na Mszę Świętą z inicjatywy „Różaniec siłą i jednością Polaków”, która odbędzie się 13 czerwca o godz 12:00 w Kaplicy Matki Bożej na Jasnej Górze. Po Eucharystii połączymy się we wspólnym różańcu. Bądźmy w tym dniu razem, bo w modlitwie jest nasza siła! Do zobaczenia!
Dziękuję bardzo za rozmowę.
Rozmawiał Jarosław Mańka
Ewa Peret: Bóg zapłać.

Ewa Peret – menedżer, ekonomista i działaczka społeczna. Mama trójki dzieci. Jest inicjatorem i koordynatorem ogólnopolskiego ruchu modlitewnego „Różaniec siłą i jednością Polaków – w intencji Ojczyzny, Kościoła i o przemianę ludzkich serc”, powierzonego opiece Matki Bożej na Jasnej Górze. W swojej działalności publicznej i społecznej skupia się na budowaniu dojrzałego laikatu oraz promowaniu oddolnych inicjatyw jednoczących Polaków wokół tradycyjnych wartości.
Źródło: (1)https://isap.sejm.gov.pl/isap.nsf/DocDetails.xsp?id=WMP2026000037





















