Wytrwać w dobrym… z Maryją

29

„Panie, cóż mam, czego bym Ci jeszcze nie oddał” – powiedział św. Franciszek z Asyżu na górze Alwernii, gdy Pan Jezus zażądał od niego jakiegoś daru.

Tymi słowami zakończył młody, franciszkański kleryk Wenanty rekolekcje we wrześniu 1910 r. przed kolejnym rokiem studiów filozoficzno-teologicznych w krakowskim seminarium franciszkanów. Wyrażał w nich pragnienie całej swej młodzieńczej duszy, która była gotowa podjąć wszelki trud, by coraz bardziej zbliżyć się do Boga i uszlachetniać drogę swojego codziennego życia. Tą drogą kroczył już od dawna, od dni swego dzieciństwa, i wiedział dobrze, jak trudno jest wytrwać i ile wysiłku potrzeba, aby utrzymać się w zamierzonej gorliwości. Przyjął on ponadto jako dewizę swego życia pokorę, nieufanie sobie, zgodnie z zasadą – jako syn św. Franciszka – stawiać siebie niżej od wszystkich stworzeń i mieć przeświadczenie, że tylko pomoc z góry może zapewnić powodzenie i postęp w osobistej pracy nad sobą.

Dlatego, nie ufając sobie, starał się Wenanty oprzeć swą wytrwałość i wierność postanowieniom na pewniejszym fundamencie niż jego własne siły i dobra wola. Jeszcze podczas poprzednich rekolekcji, odprawianych w lutym 1910 r. w Krakowie, zanotował, że wytrwanie w dobrym można sobie zapewnić przez ustawiczną walkę ze sobą oraz modlitwę, w której szczególnie wskazane jest nabożeństwo do Matki Najświętszej. Właściwie nie było to czymś nowym w jego postępowaniu, gdyż Wenanty miał szczególne nabożeństwo do Matki Bożej od samego dzieciństwa i można powiedzieć, że był naprawdę wybranym dzieckiem Maryi.

W późniejszych latach zanotuje: „Maryja jest naszą Matką, gdyż spełnia obowiązki matki wobec nas. Karmi nas Chlebem żywota, który sama przyrządziła, napełnia wodą łaski, odziewa szatą niewinności, wyjednując łaskę odpuszczenia grzechów. Ona uczy nas mądrości Bożej, pociesza nas w utrapieniach. Ona broni nas przed wrogiem zbawienia, gdyż jest jako wojsko uszykowane do boju. Broni przed gniewem Boga. Maryja jest dla nas bramą do Nieba. Uważaj więc Maryję za matkę”.

o.Edward Staniukiewicz
franciszkanin

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj