Wzór męstwa na dzisiejsze czasy

372

Od 15 lat w przestrzeni publicznej funkcjonuje Zakon Rycerzy św. Jana Pawła II (Ordo Militiae Sancti Joannis Pauli II Magni). O nim oraz o tym, dlaczego jest on tak ważny w męskim życiu, rozmawiamy z Generałem tegoż Zakonu Krzysztofem Wąsowskim ‒ Rycerzem Matki Bożej Zwycięskiej. Prywatnie mężem i ojcem trojga dzieci.

Kim jest dla Ciebie Rycerz i jakie są jego zadania?
Rycerz to „honorowy wojownik”. Winien cechować się honorem i walecznością. Wydaje mi się, że obie te cechy najłatwiej jest pielęgnować we wspólnocie ludzi wierzących. Stąd Zakon Rycerzy św. Jana Pawła II, którego powstanie datuje się na rok 2011. Jest to katolickie stowarzyszenie wiernych świeckich mężczyzn, będące swoistym wotum wdzięczności za pontyfikat papieża Polaka. Celem Zakonu jest formacja męskich katolików poprzez naśladowanie cnót św. Jana Pawła II, obrona wartości chrześcijańskich oraz działalność charytatywna. Zależy nam na tym, żeby św. Jan Paweł II był „ciągle żywy” – obecny w świecie. Zasadniczym celem Zakonu jest formacja mężczyzn ‒ katolików świeckich, poprzez stawianie sobie jako wzór osoby patrona – św. Jana Pawła II, który swoim świadectwem pokazywał, jak harmonijnie można łączyć męskość i świętość na chwałę Bożą.

W jaki sposób to się odbywa?
Rycerze Zakonu św. Jana Pawła II swoje powołanie realizują poprzez codzienny kontakt z naszym Wielkim Patronem. Przede wszystkim poprzez codzienną modlitwę za jego wstawiennictwem, studiowanie jego nauczania oraz inspirowanie się przykładem jego świętego życia.

Jakie są jeszcze inne zadania Zakonu?
Zwracamy uwagę na czyny miłosierdzia, skierowane ku braciom Zakonu, ich rodzinom a dale ku każdemu potrzebującemu wedle starej rycerskiej zasady „ordo caritatis” (porządek miłowania). Prowadzimy wiele dzieł miłosierdzia kierowanych do braci i sióstr własnej parafii oraz w diecezji. W sposób szczególny włączamy się w pomoc ludziom potrzebującym, otaczając ich modlitwą i pomagając materialnie. Wreszcie Zakon Rycerzy św. Jana Pawła II Wielkiego, to stowarzyszenie świeckich mężczyzn, które w sposób szczególny wspiera realizację powołania do ojcostwa. Celem jest również pomoc małżonkom w dążeniu do świętości. Dlatego Rycerze powinni pamiętać o obowiązkach męża i ojca rodziny.

Jak wygląda proces przyjęcia do formacji?
Członkiem wspólnoty może być każdy pełnoletni mężczyzna katolik, zobowiązujący się do przestrzegania reguły, zarekomendowany przez co najmniej jednego z braci Rycerzy lub duchownego katolickiego. Następnie taki kandydat może przez co najmniej sześć miesięcy uczestniczyć w życiu danej chorągwi mogąc przyjrzeć się braciom rycerzom, sam będąc przez nich obserwowanym. Po tym okresie „próbnym” następuje głosowanie nad przyjęciem jego kandydatury. Następnie następuje uroczystość inwestytury brata podczas której składa on ślubowanie. Są cztery stopnie rycerskie: Wiara (Fides), Miłosierdzie (Misericordia), Solidarność (Solidarietatis), Patriotyzm (Patriae Caritas). Wszyscy rycerze są zobowiązani do aktów miłosierdzia. Swoim zachowaniem powinni być wzorem w postępowaniu dla młodszych ludzi i następnych pokoleń. Zresztą dla wszystkich chętnych, którzy chcieliby zostać Rycerzami Zakonu św. Jana Pawła II, na naszej stronie internetowej znajduje się specjalna zakładka z formularzem zgłoszeniowym. Wystarczy wejść na stronę: https://rycerzejp2.org.

Jak wygląda organizacja Zakonu Rycerzy św. Jana Pawła II?
Organizacja opiera się na podstawowej jednostce ustrojowej Kościoła, jaką jest parafia, w której bracia Rycerze tworzą Chorągiew. Wyższymi jednostkami organizacyjnymi Zakonu są: Komandoria, która organizuje życie Zakonu na terenie diecezji i Prowincja Krajowa organizująca życie Zakonu na terenie kraju. Na czele całego Zakonu stoi Generał Zakonu z Wielką Kapitułą Zakonu. Nad całością czuwają Ojcowie Kapelani tworząc Radę Kapelanów z Ojcem Kapelanem Generalnym na czele.

Dzięki pracy u podstaw jest Was więcej na parafiach.
To jest fundament. Z jednej strony mamy poczucie dużego sukcesu i spełnienia. Z drugiej strony, jak popatrzymy na to globalnie, jesteśmy tak mali, jak ziarnko piasku. Przed nami jest jeszcze dużo pracy.

Ale rozwijacie się i jesteście już w 13 krajach.
Tak. Nie spodziewaliśmy się takiego rozwoju. Dzisiaj cieszymy się z tego, co już mamy.

Słyszałem, że otworzyliście Prowincję Rycerzy Zakonu św. Jana Pawła II w Kamerunie.
Tak. To wydarzenie nie było jedynie formalnym aktem administracyjnym – było to mistyczne spotkanie dwóch światów, zjednoczonych pod płaszczem jednego świętego. Powstanie pierwszej afrykańskiej Prowincji Rycerzy Zakonu św. Jana Pawła II, to opowieść o ogniu wiary, który pokonał tysiące kilometrów, aby zapłonąć nowym blaskiem w samym sercu Czarnego Lądu. To tam, w parafii pw. św. Jana Pawła II w Minkama, swoją misyjną posługę duszpasterską pełnią księża marianie. Karol Wojtyła kochał Afrykę i nazwał ją „kontynentem nadziei”. Będąc na uroczystościach, delegacja Zakonu, w której skład wchodziłem, jako Generał Zakonu oraz br. Robert Bagiński i br. Stefan Czerniecki, spotkaliśmy się z ks. bp. Sosthène Léopold Bayemi Matjei, ordynariuszem diecezji Obala. Brat Robert (pochodzący z Łomży) przekazał wtedy księdzu biskupowi niezwykły dar – kopię 500-letniego obrazu Matki Bożej Pięknej Miłości, którego oryginał znajduje się nieprzerwanie w katedrze Łomżyńskiej.

Czy daliście tam świadectwo wiary?
Owszem. Pokazaliśmy, że wiara to nie tylko godność i zaszczyty, ale przede wszystkim współcierpienie i kroczenie śladami Zbawiciela. Pamiętajmy słowa Jana Pawła II wypowiedziane niegdyś do Afrykanów: „Afryko, bądź sobą! Nie lękaj się otwierać drzwi Chrystusowi!” I właśnie to wezwanie stało się kamieniem węgielnym nowej Prowincji Zakonu. Pierwszym afrykańskim prowincjałem Zakonu został Jacek (Hiacythe) N’ga, a pierwszym kapelanem tej wspólnoty ks. Krzysztof Pazio MIC. Przesłanie świętego patrona – „Totus Tuus” (Cały Twój Maryjo) – stało się odtąd dewizą nowych Rycerzy, wypisaną nie tylko na sztandarach, ale przede wszystkim w ich sercach. „Szukajcie tej miłości, która jest z Boga. Nie zadowalajcie się miernotą. Wypłyńcie na głębię!” Z tymi słowami na ustach, pierwsi Rycerze Zakonu św. Jana Pawła II, rozpoczęli swoją misję w Kamerunie.

Jakie plany ma Zakon na przyszłość?
Pragniemy być w każdej parafii w Polsce. W tym roku, mam nadzieję, że będziemy w 300 parafiach, bo w tej chwili jesteśmy już w 260. I cieszymy się z tego. Trudno też nie cieszyć się, że jesteśmy obecni w kilkunastu krajach. Ekspansja międzynarodowa zaczęła się dopiero po 10 latach istnienia Zakonu. Początkowo byliśmy tylko w Polsce, a ostatnie 5 lat to absolutny boom. Ostatnio dowiedziałem się, że już 13 czerwca 2026 w słynnym Sanktuarium Matki Bożej Patronki Irlandii zostanie erygowana XIV Prowincja Zakonu, Prowincja Irlandii. Jest to zupełnie niespodziewana wiadomość. W Irlandii bowiem nie prowadziliśmy żadnej „akcji promocyjnej”, a tylko dzięki znajomemu misjonarzowi ks. Wojciechowi Jasionkowi i jego niezwykłej aktywności duszpasterskiej zgłosiło się do mnie ośmiu kandydatów, którzy odkryli i „wypielęgnowali” pragnienie dołączenia do Zakonu Rycerzy Św. Jana Pawła Wielkiego. Genialny plan dał nam śp. abp Henryk Hoser, który powiedział, że mamy być w każdej parafii na świecie. Kiedy to spełnimy, wtedy będzie można mówić, że odnieśliśmy sukces, gdy św. Jan Paweł II będzie w każdej parafii na świecie.

Życzymy tego z całego serca.
Dziękuję. Gdyby się to udało, byłoby super. Póki co chciałbym, żeby każda Prowincja podwoiła swój stan. W przyszłości marzymy, aby nasi Bracia Rycerze zostali kanonizowanie. Dodatkowo, gdyby Stolica Apostolska zgodziła się, moglibyśmy zaciągnąć codzienną straż grobu Jana Pawła II. Trochę na zasadzie Gwardii Szwajcarskiej.

Czujesz satysfakcję z tego, co dzięki Bożej łasce udało się już osiągnąć?
Jestem bardzo zadowolony z tego dzieła. Natomiast myślę, że można by było zrobić jeszcze więcej. Może kiedyś moi następcy tak uczynią. Jako Generał Zakonu, staram się poddawać braciom pewną ideę. Moim zadaniem jest inspirowanie i przekazywanie idei tego typu ,,Dlaczego jestem w tej wspólnocie? Do czego mnie ona prowadzi?” Swoiste „umacnianie braci w wierze”. Chcielibyśmy osiągnąć efekt zwrócenia się całego świata do Boga.

Nawet w naszym kraju różnie bywa z tym nawróceniem. Póki żył papież, Polacy żyli jego nauczaniem. Obecnie społeczeństwo odchodzi od wiary. Pojawia się także krytyka papieża.
Od śmierci papieża w 2005 roku, powoli zaczęła się krytyka, lekceważenie, ośmieszanie św. Jana Pawła II i przypisywanie mu jakichś wymyślnych afer. Chcemy nie tylko korzystać z nauki papieża rodaka, ale też bronić dobrego imienia św. Jana Pawła II.

Niesamowite jest to, że dzięki łasce Bożej udało Ci się tyle osiągnąć. Zastanawia mnie, skąd u Ciebie taka wiara. Czyżbyś doświadczył wcześniej w swoim życiu łaski nawrócenia?
Tak, ale to był długi proces nawracania. Od letniego katolika, który zazwyczaj nie lubił modlić się i chodzić do kościoła, aż poprzez zachwyt jedną dziewczyną, stałem się osobą bardziej praktykującą i uczęszczającą do kościoła… A później postanowiłem zostać ministrantem.

Można powiedzieć, że Bóg posłużył się nią w Twoim życiu?
Oczywiście. Zresztą nie trzeba daleko szukać. Gdybym dzisiaj porównał siebie do osoby sprzed piętnastu lat, gdy zakładaliśmy Zakon Rycerzy św. Jana Pawła II, to przeszedłem ogromną przemianę. Moja przemiana postępowała etapowo. Natomiast efekty są piorunujące. Dzisiaj jestem wierzący, praktykujący i żyjący codzienną modlitwą.

Jak zatem wygląda Twój dzień?
Bardzo zwyczajnie. Wstaję około piątej rano, a około szóstej jestem już w pracy. Zaczynam dzień od znaku krzyża świętego i od aktów strzelistych do Pana Boga. Gdy jadę do pracy odsłuchuję i śpiewam Godzinki do NMP. Ze względu na obowiązki zawodowe, nie zawsze jestem na codziennej Eucharystii. Staram się chodzić na Mszę Trydencką do Instytutu Dobrego Pasterza. Codziennie odmawiam różaniec, a nawet kilka różańców. Uczęszczam na adorację Najświętszego Sakramentu. Codziennie modlę się też Koronką do Miłosierdzia Bożego i koronką do św. Jana Pawła Wielkiego.

Czujesz się spełniony jako mężczyzna i jako człowiek? Gdybyś musiał cofnąć się piętnaście lat wstecz, wszystko zrobiłbyś tak samo?
Nie wiem. Na pewno zrobiłbym coś inaczej. Bardzo mi się podoba droga służby Bogu we wszelkich aspektach, łącznie z moim nawróceniem. Skupiam się na tym, co dobrego zrobiłem, ale również analizuję swoje błędy. W Zakonie praktykujemy codzienny rachunek sumienia na koniec dnia. Polecam rachunek sumienia św. Ignacego Loyoli, który zaczyna się od dziękczynienia, a kończy się na analizie własnych błędów i tego, co należy w sobie poprawić.

Bardzo dziękujemy za rozmowę.
Rozmawiali: Jarosław Mańka i Paweł Pusz

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj