Zapomniany Cud Bożego Ciała w Poznaniu i…bitwa pod Grunwaldem

45

Zastanawiacie się Państwo zapewne co ma wspólnego niezwykły Cud Eucharystyczny, który miał miejsce w Poznaniu roku Pańskiego 1399 z królem Władysławem Jagiełłą i bitwą pod Grunwaldem?

W uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny (15 VIII) Roku Pańskiego 1399 pewna uboga kobieta, dokonała świętokradztwa na zlecenie kilku poznańskich Żydów. Poznanianka była służką u jednego z majętnych Żydów, który nie wierzył w to, iż Hostia jest „Bożym Ciałem” i chciał mieć dowód na swoje obrazoburcze domniemanie (razem z grupką swoich przyjaciół wyznania mojżeszowego).
Kobieta skuszona bardzo hojnym wynagrodzeniem, razem z córką wykradła z pobliskiego kościoła ojców dominikanów ( znajdującego się przy dzisiejszej ul. Szewskiej obecnie kościół jezuitów) trzy święte Hostie. Kobiety „za judaszowe srebrniki” przekazały trzy Hostie mojżeszowym zleceniodawcom, którzy zamierzali dokonać obrazoburczego eksperymentu. Żydzi prowadząc dysputy w swoim gronie i zapewne z katolikami chcieli udowodnić, że Hostia Święta nie jest „Ciałem Chrystusa” tylko zwyczajnym podpłomykiem.
Świętokradcy uradowani, że udało im się kupić aż trzy Hostie zebrali się w piwnicy domu przy ul. Żydowskiej należącego do rodziny Świdwów. Tam położyli Hostie na stole i zaczęli dokonywać świędokradczego eksperymentu- zaczęli kłuć Hostie nożami, aby udowodnić swoją teorię, że w  Eucharystii nie mieszka Bóg żywy. Eksperyment miał być dowodem na to, że Hostia nie jest „ciałem Chrystusa”. Jakież zdziwienie i strach przeniknął wszystkich pseudonaukowców, gdy z pociętych Hostii wytrysnęła krew i rozlała się na stole i ścianie piwnicy. Wśród zebranych w piwnicy ludzi miała znajdować się także niewidoma dziewczyna, na którą miała trysnąć kropla krwi z przeciętej Hostii-według podania kobieta miała natychmiast odzyskać wzrok.
Żydzi bardzo przestraszeni takim „wynikiem eksperymentu” chcieli ukryć „dowody zbrodni” i zatrzeć wszelkie ślady. Świętokradcy postanowili  pozbyć się trzech Hostii  poprzez wrzucenie ich do znajdującej się w piwnicy studni (która zachowała się do naszych czasów).Ku ich przerażeniu trzy Hostie… nie dały się utopić. Hostie uniosły się nad wodą stając się jawnym znakiem świętości.
Wtedy sprawcy wyznania mojżeszowego zawinęli trzy Hostie w chustę, po to by wynieść Je poza mury miasta (na mokradła nad Wartą), gdzie postanowili Je zagrzebać w bagnach. Jednak i tym razem trzy Hostie ponownie nie dały się pogrzebać- uniosły się z błota i dosłownie „zawisły” w powietrzu nad miejscem, gdzie Żydzi usiłowali je zakopać. Przerażenie Żydów sięgnęło szczytów- czem prędzej wzięli nogi za pas i uciekli za mury miasta udając, że nic się nie stało. Za grzech świętokradztwa w ówczesnej Polsce kary były bardzo surowe i Żydzi doskonale zdawali sobie z tego sprawę. Całej sprawy nie dało się już „zamieść pod dywan”, gdyż Hostie święte najzwyczajniej „wisiały w powietrzu” jakby chciały wskazać, gdzie starano się je utopić w błocie-innymi słowy, gdzie doszło do tak wielkiej profanacji. W tym czasie bagniste tereny za murami Poznania, „poprzecinane” żyznymi łąkami wykorzystywane były przez okolicznych chłopów do wypasu bydła. Tak się złożyło, że akurat w pobliżu miejsca profanacji pasł bydło syn pasterza. Młodzieniec zauważył, że wszystkie bydlątka zaczynają klękać na przednie nogi zwrócone w jedną stronę. Zaciekawiony poszedł w kierunku w którym pokłoniły się zwierzęta i wtedy dostrzegł…wiszące w powietrzu nad bagnami trzy Hostie. Pastuszek zaalarmował natychmiast mieszkańców Poznania, a ci ojców duchownych, którzy w uroczystej procesji „sprowadzili”  trzy Hostie do świątyni za murami miasta. Jednak następnego dnia trzy Hostie…same zniknęły z tabernakulum wprawiając tym samym w osłupienie duchownych. Na szczęście ktoś postanowił sprawdzić bagniste miejsce, gdzie trzy Hostie znalazł pasterz. Ku wielkiemu zdziwieniu trzy Hostie odnalazły się dokładnie w tym samym miejscu, gdzie Żydzi dokonali kolejnej profanacji. Mieszkańcy miasta odebrali to zdarzenie za zna Opatrzności- uznano, że Pan Bóg życzy sobie, aby trzy Hostie pozostały w miejscu w którym próbowano je zakopać. Dlatego też w miejscu tym niebawem stanęła drewniana kapliczka. O całej sprawie zaczęło być głośno w całej Rzeczypospolitej. O świętokradztwie trzech Hostii i tym co zrobili z Nimi Żydzi usłyszał nawet królewski dwór i kronikarz Jan Długosz, który w swoich Rocznikach tak opisał tą historię:
„W Piątek, dnia piętnastego Sierpnia, kobieta pewna z Poznania, po przyjęciu w klasztorze zakonu kaznodziejskiego Najświętszej Komunii, wyniosła ją w ustach dla sprzedania Żydom mieszkającym w Poznaniu. Gdy potem znaleziono ją na błoniach miasta Poznania, miejsce to poczęło zaraz słynąć wielkiemi cudami. Czem spowodowany Władysław król Polski, założył w tem miejscu klasztor braci Karmelitów pod tytułem Bożego Ciała; a zmurowawszy z cegieł ozdobnym kształtem chór klasztorny, nadał rzeczonemu klasztorowi na utrzymanie braci zakonnych młyn królewski w posagu”.
Król Władysław Jagiełło nakazał też surowo ukarać wszystkich, którzy dopuścili się tak potwornej profanacji. Według Jana Chryzostoma Sikorskiego z 1399 r. w dziele „O cudzie trzech hostii w Poznaniu” kobieta, która wykradła Hostie i Żydzi zostali osądzeni i surowo ukarani przez polskiego króla, za to, że „ośmielili się popełnić tak straszne świętokradztwo”.
Przywiązani zostali do pala i spaleni żywcem za karę bezbożności.
I tutaj wątek związany z królem Władysławem Jagiełłą i bitwą pod Grunwaldem. Otóż wiadomo, że Jagiełło w przeddzień bitwy pod Grunwaldem złożył ślubowanie, że po zwycięstwie nad Krzyżakami (jeśli taka będzie wola Boga) odbędzie pielgrzymkę dziękczynną do Poznania, do trzech Hostii. Jak wiemy z historii bitwa pod Grunwaldem okazała się jednym z największych zwycięstw w dziejach Rzeczypospolitej, a Władysław Jagiełło pamiętał, gdzie prosił o zwycięstwo nad Krzyżakami i co obiecał…Król spełnił obietnicę i odbył pieszą pielgrzymkę- przeszedł z Pobiedzisk do kościoła Bożego Ciała i przez trzy dni adorował w modlitwie Najświętszy Sakrament. Dziękował Opatrzności Bożej za wspaniałe zwycięstwo nad Krzyżakami i poprosił też karmelitów o odprawianie w sanktuarium codziennie dwóch Mszy Świętych, ofiarując zakonnikom w zamian dwie miary słodu z młyna Bogdanka. Polski król do końca swego panowania w ważnych dla Polski momentach, był wierny zwyczajowi wotywnego odwiedzania poznańskiego sanktuarium. Jagiełło przed każdą wyprawą wojenną przybywał do Poznania i przed ołtarzem karmelitańskim powierzał Opatrzności sprawy Rzeczypospolitej…
Jarosław Mańka 
 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj