Zostałam uzdrowiona…

Mam na imię Magdalena. Mieszkam i pracuję w Warszawie. Chciałabym podzielić się z Czytelnikami „Ziarna Nadziei” swoim świadectwem uzdrowienia.

Otóż w listopadzie 2019 r. wykryto u mnie nowotwór złośliwy piersi. W lutym 2020 r. przeszłam operację mastektomii, a następnie chemioterapię i radioterapię. W sumie leczenie trwało ponad rok. Przez cały ten czas nigdy nie zwątpiłam w swoje uzdrowienie. Czułam opiekę Matki Bożej i Pana Jezusa. Co prawda, pojawiły się pytania: „Dlaczego Panie Boże ja!?”, tym bardziej, że od 15 lat zmagam się z inną poważną, przewlekłą dolegliwością. Potem jednak przyszedł pokój serca i przekonanie, że wszystko będzie dobrze i że wszystko jest po coś, jak powtarza mój spowiednik. Najtrudniejszy był moment, gdy po pierwszej chemioterapii wypadły mi wszystkie włosy.

Od początku choroby zdecydowałam, że codziennie będę uczestniczyć we Mszy św. i będę przystępowała do Komunii Św. Dzięki temu czułam się umocniona w walce z chorobą. Ponadto otrzymałam też Sakrament Namaszczenia Chorych. To dało mi wielką siłę.

Pewnego dnia, gdy byłam na Mszy Św. u Ojców Franciszkanów na ulicy Zakroczymskiej w Warszawie, po nabożeństwie podszedł do mnie młody mężczyzna. Powiedział mi, abym zaczęła odmawiać Nowennę Pompejańską w intencji uzdrowienia z choroby nowotworowej i że wszystko będzie dobrze. Tak też zrobiłam. Na efekty nie musiałam długo czekać. W trakcie odmawiania tej modlitwy zawierzyłam się całkowicie Matce Bożej i Panu Jezusowi. Zdałam się na wolę Pana Boga.

W październiku 2020 r. zlecono mi zrobienie badań tomografii komputerowej, aby zobaczyć obraz kliniczny organizmu. Okazało się, że po raku nie ma już śladu, a ja czuję się bardzo dobrze. Wtedy zrozumiałam, jak skutecznie zadziałał Pan Bóg i Matka Boża! To ONI doprowadzili mnie do całkowitego uzdrowienia!! Teraz, dzięki łasce Bożej funkcjonuję już normalnie. Chodzę do pracy i zdołałam już zapomnieć o całej chorobie. Chciałabym jeszcze dodać jedną rzecz, a mianowicie, że w tej całej trudnej sytuacji nigdy nie poczułam się osamotniona. Dużo się modliłam o wstawiennictwo i potrzebne łaski do Świętego Jana Pawła II, Świętej Matki Teresy, czy Świętego Ojca Pio. Dobry Pan Bóg postawił na mojej drodze wyjątkowych ludzi, którzy bardzo mi pomogli. Tak wielu ludzi modliło się w mojej intencji. Moja Pani doktor jest nie tylko wybitną specjalistką, ale przede wszystkim jest bardzo dobrym człowiekiem. Przez cały ten czas wspierała mnie i powtarzała, że walczymy o pełne wyleczenie.

Doświadczyłam siły modlitwy. Przez tę chorobę jeszcze bardziej zbliżyłam się do Pana Boga i lepiej rozumiem drugiego człowieka. Jestem wypełniona głęboką wdzięcznością do Pana Boga, że dokonał takich cudów w moim życiu. W całym tym doświadczeniu, potwierdziły się słowa, że dla Pana Boga nie ma nic niemożliwego! Chwała Panu i Mateńce! Ufam, że moje świadectwo umocni Waszą wiarę, a także doda sił do walki z tak ciężką chorobą lub innymi problemami w życiu. Bowiem siła i moc modlitwy jest wielka, wystarczy tylko w to uwierzyć.

Magdalena

”Cierpi ktoś wśród was? Niech się modli. Raduje się ktoś? Niech śpiewa. Choruje ktoś wśród was? Niech przywoła starszych kościoła i niech się modlą nad nim, namaszczając go olejem w imię Pana. A modlitwa wiary uzdrowi chorego i Pan go podźwignie. Jeśli zaś popełnił grzechy, będą mu przebaczone. Wyznawajcie sobie nawzajem upadki i módlcie się jedni za drugich, abyście byli uzdrowieni. Wiele może usilna modlitwa sprawiedliwego.”
(List św. Jakuba 5,13-16)

Poprzedni artykuł
Następny artykuł

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

spot_imgspot_img

Ważne tematy!

Zobacz również